20 października 2017

Od Doriana Cd Dante / ?




Pierwsze, nieoficjalne spotkanie mojej prawie córki z Dante okazało się niewypałem. Nawet nie zainteresowała się jego osobą! Wyglądała na przygnębioną. To pewnie sprawka mojego syna. Już ja mu pokażę... Od spotkania na plaży minęło trochę czasu. Ja i Dante postanowiliśmy nie rzucać się w oczy i ukryliśmy się niedaleko Akademii. Wysłaliśmy Eurosowi zakodowaną wiadomość. To był pomysł Dantego, mnie on nie jest potrzebny, jak na razie. Przedyskutowaliśmy wciągnięcie dyrektora w nasze plany. Osobiście uważam, że to za wcześnie, jednak ten stary idiota się uparł. Zależy mu na czasie, którego ponoć jest coraz mniej. W sumie, to muszę przyznać mu rację. Czasu jest mało. Trzeba zacząć działać, ale nie możemy podejmować pochopnych decyzji, bo inaczej cały plan weźmie w łeb. Nie pozwolę na to! Obiecałem coś Saronowi i dotrzymam słowa.
Choćbym miał umrzeć, to i tak doprowadzę to do końca.
Czekaliśmy na odpowiedź Eurosa, która miała nadejść lada dzień. Mój smok także odczuwał niepokój, jak ja. Dante zaś nie podzielał naszego nastawienia. Zazwyczaj to ja zawsze taki byłem, ale nie tym razem. Tu chodzi o coś więcej. O coś znacznie bardziej wartościowego. O przyrzeczenie, spełnienie ostatniej woli najlepszego przyjaciela.
-- Myślisz, że się zgodzi? W końcu minęło tyle lat. Wszystko się pozmieniało -- odezwałem się w pewnym momencie. Miałem już dość ciszy, jaka wokół panowała.
-- Powinien. A jeśli powie nie, to uświadomimy mu, jak ważne to jest. Równowaga musi zostać zachowana. Sam wiesz o tym doskonale. -- Dante, udając że właśnie ucina sobie drzemkę, wymamrotał pod nosem to, czego się w sumie spodziewałem. Po raz kolejny ma skubany rację. Jako mag, czuje zakłócenia magii i energii, a gdy tej drugiej zacznie brakować, lub, całkowicie zaniknie...
Będziemy wszyscy skończeni.
-- Muszę porozmawiać z moim synem. Być może jest w posiadaniu cennych informacji. A przy okazji obedrę tego smarkacza ze skóry...


< Kto chce wpaść na dwóch "staruszów" w lesie.? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz