*Dowiadujesz się, że w akademii grasuje zdrajca. To ty musisz go unicestwić, zbijesz go, ukarzesz czy może przyłączysz się do niego?*
Siedziałem na gzymsie, ostry wiatr powodował, że na mojej skórze pojawiały się dreszcze.
Wpatrzony w księżyc, nic mnie nie obchodziło.. Byłem sam ja i noc.
Pustka i nic, Przepełnienie i coś..
Sowa Izzy usiadła na moim ramieniu pozwalając przechwycić od niej wiadomość.
Puściłem ptaka i rozłożyłem kartkę, która była nasiąknięta perfumami Izzabelle. Zamknąłem oczy pozwalając sobie na wciąganie przyjemnego zapachu.
Zniżyłem wzrok i zacząłem czytać, mimo iż było ciemno widziałem niemalże doskonale.
"Witaj Simon. Mam nadzieję, że w porę przyjąłeś list.
Dowiedziałam się, iż na waszej wyspie Eter znajduje się zdrajca, który chce pozbawić życia księżniczkę Avellę i unicestwić smocze jaja. Twoim zadaniem jest go unieszkodliwić.
Nazywa siebie Nocnym Krukiem, jest to mężczyzna o bladej cerze i mocno zarysowanej szczęce. Posiada ciemnobrązowe długie włosy spięte w kuca.
Myślę, że odnajdziesz go bez problemu i pomożesz Eter.
Twoja Izzy "
Zmieniłem list w popiół i patrzyłem jak roznosi go we wszystkie strony porywczy wiatr.
-Mamy zadanie-rzekłem patrząc w księżyc. Risar podniósł się z ziemi i popatrzył na mnie poważnie.
~Chcę ci pomóc Simon'ie-odrzekł najzupełniej poważnie. Wiedziałem doskonale, że nie mam tu nic do powiedzenia, sam chciałem by mi towarzyszył jak zawsze.
~Liczę na ciebie druhu-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się na myśl o skopaniu czyjegoś tyłka.
***
Noc była moim sprzymierzeńcem, pomocą w ukryciu się. Mogłem bez problemu szybować na niebie rozglądając się we wszystkie strony. Razem z Risar'em znajdziemy Nocnego Kruka w mgnieniu oka.
Po kilku minutach, wyczułem dziwną energię dochodzącą z paru metrów dalej.
~Simon, on wygląda na Kruka-zawiadomił mnie Risar.
Uśmiechnąłem się szerzej i zwiększyłem swą szybkość, gdy byłem pewien iż to właśnie mój cel, wylądowałem tuż przed nim. Z początku gdy facet mnie zobaczył zszokował go widok anioła, lecz po chwili wyjął miecz, co było jego największym błędem.
-Nie radziłbym-rzekłem ostrzegawczo. Kiedy facet zaatakował, unieruchomiłem jego ręce i odtrąciłem jego ostrze.
-Ilu was jest?-zapytałem ostro sprawiając mu coraz większy ból.
Milczał, do chwili gdy nie powykręcałem mu dłoni, krzyknął z bólu, a z jego oczu poleciały gorzkie łzy. Skrzywiony popatrzył na mnie błagając o życie.
-Jestem tylko ja.. błagam nie zabi..-nie dokończył, ukręciłem mu kark i pozwoliłem ciału opaść.
Risar zajął się unicestwieniem ciała z terenów Eter, a ja zbliżyłem się do worka.
W środku znajdowało się z dziesięć Smoczych Jaj, wszystkie na szczęście były w dobrym stanie. Uniosłem je i zarzuciłem worek na plecy wzlatując w górę.
Zostawiłem wór przy drzwiach elfki Adris, pierw zapukałem, a potem wzniosłem w górę do ciemności. Po upewnieniu się, że Jajom nic nie grozi odleciałem.
KONIEC
~Chcę ci pomóc Simon'ie-odrzekł najzupełniej poważnie. Wiedziałem doskonale, że nie mam tu nic do powiedzenia, sam chciałem by mi towarzyszył jak zawsze.
~Liczę na ciebie druhu-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się na myśl o skopaniu czyjegoś tyłka.
***
Noc była moim sprzymierzeńcem, pomocą w ukryciu się. Mogłem bez problemu szybować na niebie rozglądając się we wszystkie strony. Razem z Risar'em znajdziemy Nocnego Kruka w mgnieniu oka.
Po kilku minutach, wyczułem dziwną energię dochodzącą z paru metrów dalej.
~Simon, on wygląda na Kruka-zawiadomił mnie Risar.
Uśmiechnąłem się szerzej i zwiększyłem swą szybkość, gdy byłem pewien iż to właśnie mój cel, wylądowałem tuż przed nim. Z początku gdy facet mnie zobaczył zszokował go widok anioła, lecz po chwili wyjął miecz, co było jego największym błędem.
-Nie radziłbym-rzekłem ostrzegawczo. Kiedy facet zaatakował, unieruchomiłem jego ręce i odtrąciłem jego ostrze.
-Ilu was jest?-zapytałem ostro sprawiając mu coraz większy ból.
Milczał, do chwili gdy nie powykręcałem mu dłoni, krzyknął z bólu, a z jego oczu poleciały gorzkie łzy. Skrzywiony popatrzył na mnie błagając o życie.
-Jestem tylko ja.. błagam nie zabi..-nie dokończył, ukręciłem mu kark i pozwoliłem ciału opaść.
Risar zajął się unicestwieniem ciała z terenów Eter, a ja zbliżyłem się do worka.
W środku znajdowało się z dziesięć Smoczych Jaj, wszystkie na szczęście były w dobrym stanie. Uniosłem je i zarzuciłem worek na plecy wzlatując w górę.
Zostawiłem wór przy drzwiach elfki Adris, pierw zapukałem, a potem wzniosłem w górę do ciemności. Po upewnieniu się, że Jajom nic nie grozi odleciałem.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz