22 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Wykorzystał moment, gdy dosłownie na sekundę oderwałam od niego wzrok. W ułamku sekundy znalazł się nade mną, niemal przygwożdżając mnie do materaca. Pocałunek, delikatny i zmysłowy wylądował na moich ustach. Poczułam coś dziwnego, choć trwało to zaledwie jedną dziesiątą sekundy. Moje serce znacznie przyspieszyło. Nie potrafiłam go opanować, zresztą nawet nie starałam się tego robić. Nasza mała gierka rozkręcała się powoli. Chłopak nie dawał się jednak sprowokować, co zasłużyło na uznanie, aczkolwiek byłam lekko zawiedziona, gdy nie odważył się na nic więcej. Cóż, mówi się trudno. Jego strata, poza tym, i tak do niczego grubszego by nie doszło. Mam swój rozum przecież... Na ziemię sprowadziły mnie jego słowa. Propozycja treningu nad energią. Nie spodobał mi się ten pomysł ani trochę, dlatego przestałam się uśmiechać. Kolejny się znalazł. Ile razy będę musiała jeszcze powiedzieć, że nie chcę się tego uczyć?! Przypomniała mi się ostatnia kłótnia z Tobirayą, przez co spięłam się odrobinę. Ponownie zacisnęłam dłonie w pięści. Moje nerwy zaczęły wymykać się spod kontroli, a w połączeniu z anielską energią były jeszcze bardziej pobudzone. 
-- Nie skorzystam. Nie potrzebuję pomocy z energią. Nie mam najmniejszego zamiaru się tego uczyć -- odpowiedziałam nieco chłodniejszym tonem, niż zamierzałam. Przełknęłam szybko ślinę, po czym wstałam z łóżka. Podeszłam do okna, oparłam na nim ręce i wyjrzałam za okno. Znowu nastała noc. Księżyc skrył się za gęstymi chmurami. Czułam w powietrzu nadchodzącą burzę. Zaciągnęłam się słonawym zapachem oceanu, by uspokoić się jakoś. Nie chcę trenować. Nie chcę i nie będę. Jedyne czego chcę, to pozbycie się tego przekleństwa. Poczułam, jak moje dłonie zaczęły się lekko trząść. TO uczucie znowu się pojawiło. Panika. Zaczęłam panikować, przez co zaczęłam tracić kontrolę nad sobą. Nad burzą, która się we mnie rozprzestrzeniła. Żarówki wokół mnie zaczęły migać, aż wreszcie popękały, jedna po drugiej. Mój oddech znowu przyspieszył, stał się nierówny. Ręce poczęły szukać rękojeści miecza. Nie. Nie wolno mi. Nie wolno..! Nie mogę znowu dać ponieść się temu przeklętemu uczuciu. Simon źle na mnie wpłynął. Moje drugie Ja, jeśli się nie opanuję, znowu narobi zamieszania. 
-- Nie chcę pomocy. Nie chcę niczyjej pomocy. Pozbędę się tego przekleństwa raz na zawsze. Legenda Dreyarów i tak dobiegła już końca.... Nie będzie więcej pieprzonych półbogów, już ja się o to postaram. Cierń nie wykorzysta mojej rodziny, po moim trupie.! -- Uderzyłam pięściami w parapet. -- Aa..! -- sapnęłam pod nosem, zginając się w pół. Zabolało mnie, znowu ten okropny ból.


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz