Widziałam po nim, że się denerwuje. Pewnie stara się nie okazywać swojego lęku przed badaniami. Rozumiem jego obawy. Trauma odcisnęła na nim swoje piętno. Postaram się, by jakoś się przy mnie rozluźnił, wtedy obojgu będzie nam łatwiej. Anioł nie chciał za szybko wypuścić mnie ze swoich ramion. Było to bardzo miłe uczucie. Simon sprawiał, że się przy nim zawstydzałam, a to trudna sztuka. Nie wytrzymałam jego wzroku, gdy spojrzał mi w oczy kiedy się zarumieniłam. Coś w moim środku drgnęło, jakby budząc się do życia. Usta same ułożyły się w uśmiech. W brzuchu poczułam gromadę latających motyli. Na Bogów, co się ze mną dzieje? Wyswobodziłam się szybko z objęć Simona. Moja twarz pewnie płonęła szkarłatem, zaś dłonie jakoś tak nagle strasznie zaczęły się pocić. Także serce zaczęło szybciej bić. Moje reakcje były dla mnie niezrozumiałe. Wzięłam głęboki wdech, by się jako tako uspokoić. Powinnam skupić się na tym co najważniejsze, czyli na wyleczeniu Simona. Tak, dokładnie. To teraz trzeba zrobić.
Opanowałam swoje emocje, by na mojej twarzy ponownie zapanował stoicki spokój. Pełen profesjonalizm, to jedynie miał wyrażać wyraz mojej twarzy. Zbliżyłam się do Simona na bezpieczną odległość, by wreszcie zacząć badanie.
-- Zacznę on ogólnych badań. Osłucham się, sprawdzę koordynację ruchową, zmierzę ciśnienie. Potem pobiorę ci krew i wymaz śliny, a następnie sprawdzę, jak twoje próbki zachowywać się będą w połączeniu z moimi. -- Dostrzegłam w jego oczach wahanie. Dlatego uśmiechnęłam się lekko i pogładziłam go po twarzy. -- Spokojnie, będę delikatna, obiecuję. Nie poczujesz żadnego bólu. To co... -- Zrobiłam w jego stronę jeszcze jeden krok, dzięki czemu stanęłam między jego nogami, gdy ten usiadł z powrotem na kozetce. -- Mogę zaczynać?
Simon dopiero po chwili wpatrywania się we mnie udzielił mi swojej zgody, dlatego nie marnując już więcej czasu, zaczęłam dłońmi, które wcześniej odkaziłam, powoli jeździć po jego ciele. Poczęłam od twarzy, potem szyi i barków. Następna była klatka piersiowa. Szukałam jakichkolwiek zmian, które mogła wywołać nieznana mi jak narazie trucizna. Aby ponownie się nie speszyć, starałam się nie patrzeć Simonowi w oczy. Dokładnie, centymetr po centymetrze obadałam jego górną część ciała, aż zostały mi jedynie ramiona i ręce.
-- Opisz mi dokładnie, najlepiej ze szczegółami truciznę, którą ci wszczepiono. -- Rękami wróciłam do jego twarzy, więc chcąc nie chcąc, nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam, jak czerń jego oczu zaczyna mnie pochłaniać, dlatego dość szybko odeszłam od niego, by podejść do stołu po stetoskop. -- Odwróć się, osłucham cię teraz.
< Simon ? >
Opanowałam swoje emocje, by na mojej twarzy ponownie zapanował stoicki spokój. Pełen profesjonalizm, to jedynie miał wyrażać wyraz mojej twarzy. Zbliżyłam się do Simona na bezpieczną odległość, by wreszcie zacząć badanie.
-- Zacznę on ogólnych badań. Osłucham się, sprawdzę koordynację ruchową, zmierzę ciśnienie. Potem pobiorę ci krew i wymaz śliny, a następnie sprawdzę, jak twoje próbki zachowywać się będą w połączeniu z moimi. -- Dostrzegłam w jego oczach wahanie. Dlatego uśmiechnęłam się lekko i pogładziłam go po twarzy. -- Spokojnie, będę delikatna, obiecuję. Nie poczujesz żadnego bólu. To co... -- Zrobiłam w jego stronę jeszcze jeden krok, dzięki czemu stanęłam między jego nogami, gdy ten usiadł z powrotem na kozetce. -- Mogę zaczynać?
Simon dopiero po chwili wpatrywania się we mnie udzielił mi swojej zgody, dlatego nie marnując już więcej czasu, zaczęłam dłońmi, które wcześniej odkaziłam, powoli jeździć po jego ciele. Poczęłam od twarzy, potem szyi i barków. Następna była klatka piersiowa. Szukałam jakichkolwiek zmian, które mogła wywołać nieznana mi jak narazie trucizna. Aby ponownie się nie speszyć, starałam się nie patrzeć Simonowi w oczy. Dokładnie, centymetr po centymetrze obadałam jego górną część ciała, aż zostały mi jedynie ramiona i ręce.
-- Opisz mi dokładnie, najlepiej ze szczegółami truciznę, którą ci wszczepiono. -- Rękami wróciłam do jego twarzy, więc chcąc nie chcąc, nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam, jak czerń jego oczu zaczyna mnie pochłaniać, dlatego dość szybko odeszłam od niego, by podejść do stołu po stetoskop. -- Odwróć się, osłucham cię teraz.
< Simon ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz