22 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Jego słowa poniekąd mnie zaskoczyły. Wiem, że jestem marnym kłamcą. Ale grać zawsze nieźle potrafiłam, jednak Simon to wymagający osobnik. Nie da się go oszukać tak łatwo. Wpatrywał się w moje oczy. Czytał ze mnie jak z otwartej księgi, co było... nadzyczajne. Nikt nie przejrzał mnie tak szybko.
Jego nagłe wyznania zdziwiły mnie równie mocno. Ktoś chce jego śmierci? Chcą się go pozbyć? Skąd ja to znam. Powiedzmy, że mnie i moich braci także nie za specjalnie darzą sympatią. Dla ludzi jesteśmy boską pomyłką. Bękartami nie mającymi prawa do życia. Taki jest nasz obecny świat. Ludzie są niewdzięczni i zawistni. Odczułam to na własnej skórze nie raz. Poczułam nagle, że pomimo jego słów i takiej oddychającej aury, mogę mu w jakiś sposób zaufać. A to bardzo dziwne. Ja nikomu nie ufam. Jego osoba zaczęła fascynować mnie coraz bardziej.
Pękające smocze jajo po chwili dopiero zwróciło moją uwagę. Więc i on został jeźdźcem. Moja smoczyca wyczuła obecność nowego pobratymca. Nie była zadowolona, ponieważ jakiś obcy smok znalazł się blisko mnie. Przypomniało mi się wyklucie mojego jaszczura. To była wyjątkowa, na swój sposób chwila, także w głębi ducha ucieszyłam się wraz z Simonem.
-- To, czy ci zaufam to skomplikowana sprawa. -- Posłałam mu wyzywające spojrzenie. Nad nastepną wypowiedzią zastsnowiłam się dłużej i zwyczajowo przygryzłam dolną wargę. Po raz kolejny nasze spojrzenia się spotkały. Od niechcenia zaczęłam palcami rozczesywać swoje skołunione włosy.
-- Możesz być i samym złem wcielonym, dla mnie to nie ma najmniejszego znaczenia, a wiesz dlaczego? -- spytałam. Uśmiechnęłam się wrednie i ponownie się do niego przybliżyłam. Obserwowałam jego reakcję. Nie bałam się go. Ja nie znam strachu. -- Też jestem złem wcielonym. I nie myśl sobie, że jesteś najgorszy na świecie. Po ziemi chodzą gorsze szumowiny i mendy.
Jego smoczek patrzył to na mnie, to na swoje pana. Wyczułam jego energię, zmieniała się. Jestem ciekawa co mi teraz powie. Jego czarne oczy zaczęły powoli mnie pochłaniać. Pozwoliłam na to oczywiście. Wlepiłam także swoje spojrzenie w niego. Niech się dzieje co chce. Zaczyna mi się podobać ta rozmowa...


< Simon? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz