To co powiedziała najpierw mnie zaskoczyło, lecz po chwili, widząc ją zrozpaczoną, położyłem dłonie na jej ramionach.
- hej, spokojnie. Nie wiem skąd pomysł, że mógł bym się tobą bawić, ale zapewniam, że to nie tak jak myślisz - powiedziałem ze spokojem, lecz ona odwróciła załzawioną twarz ode mnie. No tak. Widać, że ktoś już ją kiedyś skrzywdził..
- ta, jasne - burknęła - wszyscy tak mówią.
Kiedy to powiedziała, delikatnie objąłem dłońmi jej twarz, po czym kciukami otarłem ściekające po Ariany policzkach łzy.
- Mówię serio. Na prawdę - uśmiechnąłem się przyjaźnie - spokojnie, nie płacz już. Chyba nie chcesz by ktoś cię tak zauważył? - próbowałem jakoś zażartować lecz mało to dało. Po chwili przytuliłem ją do siebie - no już, nie płacz kochana - powiedziałem dłonią głaszcząc ją po głowie. Czułem jak powoli się uspokaja. Nie ważne było dla mnie czy za raz odepchnie mnie, wkurzy się i będzie chciała mi przywalić, czy wybaczy. Najważniejsze by przestała płakać i nie była już smutna.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz