Byłem pewny, że ten facet nie przyjdzie..ale widać bardzo się myliłem. Wrócił do mnie rano, przed zmianą warty strażników.
- Zrobimy tak. Udam, że biorę cię na przesłuchanie. Powiem, że wreszcie zacząłeś sypać, dlatego przesłucham cię w innej części zamku. Potem, gdy znikniemy z widoku, przedostaniemy się na dziedziniec, a tam za bramą... będziesz wolny. Trzymaj się mnie, a jakoś z tego wyjdziemy żywi.-powiedział po czym zaczął rozbrajać zamek od lochu. Patrzyłem na to ciekaw czy mu się to uda..jest to prawie nie możliwe, tyle razy kiedyś próbowałem, lecz byłem zbyt słaby.. a teraz, nawet nie ma o czym mówić, składam się z samych kości.. Ciekawy jestem jak uda mi się wyjść w takim stanie. Może gdy odkuje moje ręce, spróbuję użyć magii. Te kajdany blokują moje zdolności. Usłyszałem trzaśnięcie zamka, otworzył się.. Nie mogłem uwierzyć że mu się to udało. Dopadł do mnie i złapał za łańcuchy.
-Teraz pójdziesz ze mną, musimy zmylić straż-szepnął. Potaknąłem jedynie i pozwoliłem się prowadzić. Wyszliśmy z ciemnej celi i szliśmy korytarzem, było w miarę spokojnie, jednak do czasu.
-Ej ty! Co kombinujesz?!-strażnik podszedł do nas skupiając swoją uwagę tylko na mężczyźnie, który pomagał mi stąd się wydostać.
-Dostałem zlecenie by go przesłuchać, ponoć zaczął sypać, ponieważ ma dosyć tego więzienia. Już ja się nim zajmę-powiedział. Strażnik patrzył na niego badawczo, a po chwili go przepuścił dalej.
-Tylko mu nie szczędź-usłyszałem za sobą.
-Spokojnie, mam wprawę!-odpowiedział mu jasnowłosy. Jak mu się udało zmylić straż? Wiedziałem jednak, że to jeszcze nie koniec, to dopiero początek. Przed nami wielkie wyzwanie, wyjść z tego zamku nie jest łatwo.
<Logan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz