24 października 2017

Od Simon'a CD Soraya





Soraya otworzyła się prze de mną, mimo tego, iż byłem zupełnie obcą osobą dla niej.. Dużo mi to dało do myślenia.. Ona mi zaufała, zrobiła coś czego nikt nie jest w stanie zrobić, nawet Izabelle mi nie ufa, ja sam sobie nie ufam.. Ciemnowłosa zaufała i równocześnie zrobiła coś bardzo niebezpiecznego.. Mnie się nie ufa.. A jednak Soraya zobaczyła we mnie coś, czego sam w sobie już od dawna nie widzę, jakieś światło..coś dobrego. Dziewczyna przeżyła piekło w życiu, i nadal trwa dzielnie czekając na nowy bieg wydarzeń, czeka na spokój, tak samo jak ja. Spojrzałem na Sorayę, która patrzyła gdzieś dalej. Ująłem jej twarzyczkę i otarłem jedną łzę. 
-Jesteś wspaniałą kobietą, która zdołała to wszystko przeżyć. Nie poddałaś się i brniesz w tym wszystkim, nie upadasz tylko lecisz przez życie. Podziwiam cię, ponieważ ja przez wszystko to co przeszedłem nie mam siły by dalej żyć. Jednak.. jestem tu i nie wybaczyłbym sobie gdybym cię nie poznał. Nie pozwolę ci myśleć, że jesteś jak Cierń. Bo w ani jednym stopniu nie jesteście podobni. Nie dam ci zrobić głupot.. Będę przy tobie, teraz, jutro i zawsze.-powiedziałem poważnie przemyślając każde jedno słowo. Złożyłem przysięgę, której nie mogę zerwać, ale czułem że to dobrze. Nie dam jej skrzywdzić po raz kolejny, nie dam jej myśleć że jest zła, gdy tak nie jest. Przytuliłem ją do siebie, chcąc uspokoić, wtuliła się we mnie, a ja palcami rozczesywałem  jej włosy. Po chwili pocałowałem w czoło. Ciemnowłosa była teraz trochę przybita, czułem to, jednak również walczyła z myślami. 
-Hej.. Chcesz, to możemy gdzieś polecieć?-powiedziałem. 
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz