26 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Gdy Simon przytulił mnie od tyłu, niemal z miejsca zasnęłam. Byłam faktycznie zmęczona. Po kilku godzinach snu, który trwał u mnie w najlepsze, wreszcie nadszedł ten moment, w którym musiałam zostać obudzona. Tak samo jak wcześniej Simon użył do tego swoich ust. To na serio przyjemne uczucie, a mimo to ciężko było mi wstać, wygramolić się z ciepłego łóżka.
-- Chodź, mam coś co ci pomoże. -- Chcąc nie chcąc, pozwoliłam Simonowi pomóc mi wstać. Wyjaśnił mi, że ma maść podobną do tej, którą zostawiła mi Adris, jednak powinna być bardziej skuteczna. Gdy opowiedział mi o jej działaniu zgodziłam się na jej aplikację. Rozczesałam na szybko włosy palcami i zawiązałam sobie niedbałego koka. Potem zdjęłam koszulę Simona, którą pożyczyłam wcześniej on niego, stare bandaże. Simon rozsmarował lek na moich ranach bardzo delikatnie, jak za pierwszym razem. Jego przyjemnie letnie dłonie jeździły gładko po mojej skórze na plecach, następnie na brzuchu i wreszcie poczułam czuły pocałunek z tyłu, na szyi. Nie mogłam się powstrzymać przed dreszczem, który obiegł całe moje ciało powodując fale niezwykle przyjemnego gorąca.
-- W Dragoso jest już około piątej. Musimy się już zbierać, by twoi bracia się nie martwili.
-- Tak, masz rację. Muszę wrócić do siebie -- odpowiedziałam mu, rozplątując włosy. Nie chciałam wracać, nie chciałam opuszczać tego miejsca. Jest tu tak spokojnie. Ale nie mogę tu zostać. Muszę wrócić. Moi bracia mnie potrzebują. Winry, ciekawe co u niej. Akademia beze mnie będzie nudna. Kto będzie wkurzać Drake'a i Fairin? No i moja smoczyca. Nie odezwała się do mnie ani słowem odkąd tu przybyłam. Spróbowałam nawiązać z nią kontakt poprzez naszą telepatię, ale ta milczała jak grób. Chyba się na mnie obraziła. Westchnęłam cicho pod nosem. Nadszedł czas na powrót do rzeczywistości. Jak to mówią, wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
-- Wracajmy. -- Odwróciłam się do Simona, posyłając mu pół uśmiech.
Wyszliśmy z jego mieszkania. Szliśmy w ciszy, w ręku trzymałam kwiat od Simona, który lśnił zgromadzoną w nim anielską energią. Szliśmy tą sama drogą, którą tu przybyliśmy. Ostatni raz rozejrzałam się po tym wspaniałym miejscu. Zdaję sobie sprawę, że jak tylko wrócę do mojego świata wszystkie troski, smutki i problemy wrócą. Zamartwiałam się o Oriona. Myśli o nim zostały zepchnięte gdzieś na bok, gdy byłam z Simonem, ale nie znikały całkowicie. One nadal były. Myśląc o nim, czułam jednocześnie troskę i rozczarowanie. On po prostu rozpłynął się w powietrzu. To mnie przybiło. Jednak Simon okazał się doskonałym lekarstwem na smutek.
-- Dziękuję ci. Potrzebowałam takiej odskoczni od codzienności. -- Spojrzałam na anioła, który szedł tuż obok mnie. Złapałam go za dłoń, ścisnęłam ją lekko. -- Ale pora wybudzić się ze snu i wrócić do życia.


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz