Skręcałem się z bólu, zaraz nie wytrzymam.. Ale co mogę zrobić? Nic..zupełnie nic teraz nie zrobię! Wyczułem, iż Mira jest w pobliżu..no tak..ma swoją moc.. Jak mogłem jej uciec? Dlaczego jednak mnie szuka? Specjalnie od niej odszedłem by nie widziała tego wszystkiego.
-Aven?! Aven! Proszę cię, nie uciekaj! P-Pomogę ci!-krzyknęła obejmując mnie, była bezsilna, tak jak i ja. Nie mogła mi pomóc, ja to muszę po prostu znieść, tylko to mogę. Dla mnie żadnej litości nie ma. Dziewczyna płakała tuląc się do mnie, tak bardzo chciałem otrzeć jej łzy i powiedzieć że to nic..
----
Nastał wieczór, Mira zasnęła przytulona do mnie. Było zimno jak na klimat na wyspie. Ból nadal pustoszył mój cał organizm, jednak nie mogłem pozwolić by marzła.. Otuliłem ją bardziej, tak by moja sierść ją grzała. Sam straciłem przytomność pogrążając się we śnie. Byłem na prawdę słaby, wykończony tym całym bólem, który nie zamierzał odpuścić nawet na chwilę. To było bardzo męczące.. Najważniejsza jest jednak w tej chwili Mira.. Jeśli rozchoruje się przez to, że siedzi przy mnie w zimnie, nie podaruje sobie.
<Mirajane?Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz