Musiałam znaleźć jak najszybciej Zorina, nie widziałam go odkąd wojna się zakończyła.. Jeśli nie żyje.. Nie wybaczę sobie tego. Dowiedziałam się od Adris, iż Zorino nie przeszedł próby przejścia..musi być załamany.. Muszę być przy nim!
Szukałam wszędzie..lecz nic, ani śladu. Jednak gdy wyczułam zapach za akademią szybko popędziłam w kierunku lasu. Natknęłam się na ślady krwi na drzewach.. Moje tętno gwałtownie przyspieszyło, w głowie fruwały okropne myśli..
-Zorino!-wołałam, lecz nikt i nic mi nie odpowiedziało. Bałam się jak nigdy.. Nie cierpię gdy ktoś kogo kocham znika tak niespodziewanie...bez słowa..
-Na..Naxii-usłyszałam cichy szept z oddali, przez to iż jestem wilkokrwistą nie było trudno go usłyszeć. Poleciałam jak na skrzydłach. Po chwili zobaczyłam Zorina całego zakrwawionego opartego o pień drzewa. Objęłam go i zaczęłam płakać, ten gładził moje plecy.
-Wszystko będzie dobrze moja miła-rzekł. W tej chwili nie przeszkadzało mi to, iż tak do mnie się zwracał. Ujął moją twarz i otarł łzy.
-J..jesteś ranny-szepnęłam, ten lekko się uśmiechnął i zaczął wstawać. Pomogłam mu, ten ledwo stał na nogach.
-Musimy dotrzeć do akademii-rzekł. Zgodziłam się z nim, musi natychmiast otrzymać pomoc medyków.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz