28 października 2017

Od Simon'a




Szybowałem po niebie, ciesząc się każdą chwilą spędzoną w powietrzu. Jednak po parunastu minutach musiałem wylądować, ponieważ wschód słońca rozjaśniał moją sylwetkę. Nie chciałbym aby ktokolwiek mnie zobaczył, także wylądowałem na plaży.
Stałem tak dłuższą chwilę wpatrując się w wschód słońca, jednak ten nie był tak piękny jak zachód słońca, czy wschód księżyca. Westchnąłem cicho, sam nie wiedziałem co mam teraz ze sobą zrobić..
Jakby pustka. Nadal nie mogłem uwierzyć w to co działo się tej nocy..
Soraya.. Ona wypełniała teraz każdą jedną moją myśl, to aż niemożliwe.
Normalnie odleciałbym w celu wypełnienia następnej misji..lecz trzyma mnie na tej wyspie teraz dużo rzeczy.. Risar jest zbyt młody by tak podróżować i wolałbym wytrenować go jak trzeba niż błądzić z nim po świecie. Nauka, a bardziej douczanie się o smokach.. Opracowywanie dalszych lekarstw oraz badania mojej krwi.. Muszę wymyć z siebie tę truciznę co we mnie tkwi..
To wszystko mnie tu trzyma..a od dzisiejszej nocy..trzyma mnie tu ciemnowłosa.
Pomruk Risara wybudził mnie z zamyślenia. Zrobiło już się dosyć jasno, od razu ukryłem swoje skrzydła. Schyliłem się i pogładziłem smoka po głowie.
~Czeka cię mnóstwo pracy.. Nas czeka-poprawiłem się. Tuż po chwili usłyszałem dosyć donośny pisk, obok mnie latała Arin. Tico..wróciła do mnie i z tego co widzę wybrała mnie na towarzysza.
Uśmiechnąłem się lekko i spojrzałem na wodę.
-Pora was wprowadzić do mojego świata-rzekłem cicho. Wziąłem Trico wraz z Risarem i ruszyliśmy pod wodę.
---
Kiedy wylądowałem przez chwilę stałem w bezruchu.
Stworzenia rozglądały się i badały Risara i Arin, chciały poznać nowych gości.
Miałem potrzebę wyładowania się jakoś.jedynym korzystnym sposobem był trening.
Schowałem skrzydła i skierowałęm się do altany z przyrządami do ćwiczeń, głównym celem dziś był worek treningowy. Zdjąłem koszulę i zacząłem ćwiczyć.
Nie miałem co martwić się o Trico i smoka, ponieważ inne stworzenia same pokażą im co i jak.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz