Oktay zostawił nas same, sama nie wiedziałam co mam teraz myśleć. Simon mógł jej nieźle namieszać w głowie..jak to on zawsze używa swoich sztuczek, jednak to iż Soraya ma jego pióro zdziwiło mnie najbardziej. Simon nikomu nie pozwala tknąć swoich skrzydeł, a co dopiero by podarować swoje pióro komukolwiek. Jego piór..jego..mogłam dotykać tylko ja..zawsze byłam jedyną, która miała okazję ich tknąć. Jednak po tym co mi zrobił, nie obchodzi mnie jego los, chcę chronić wszystkich właśnie przed nim, by nie stała się kolejna masakra. To, że czarnowłosa wie o mnie i o Simonie, również nie jest przypadkowe.. Automatycznie spięłam się na jego myśl..
-Soraya, ja proszę cię uważaj na niego.. Nie wiem co on ci powiedział, ale on używa swoich gierek na każdym bez wyjątku. Nie chciałabym by i tobie coś zrobił.. On..on-mówiłam, lecz mój głos drżał. -On nie ma serca.. stracił je kilka lat temu.. Jego gniew wewnątrz jest już zbyt wielki.. Wchłania ciemność i zło z tego świata i sam zapomina o tym co dobre. Nie wieżę w to, iż męczy go to, że prawie mnie zabił, jak zabijał mnie jak zawodowiec.. Proszę nie kontaktuj się z nim i najlepiej nie bądź z nim sam na sam.. proszę cię..-skończyłam. Byłam zbyt roztrzęsiona.. Musiałam natychmiast się uspokoić, ponieważ mogę zaszkodzić dziecku, a tego na prawdę bym nie przeżyła. Wyszłam z pokoju, zostawiając Sorayę samą. Mam nadzieję, że coś do niej dotarło.. Skierowałam się do pokoju Oktaya, gdzie również i ja aktualnie sypiałam.
<Soraya? Oktay? Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz