21 października 2017

Od Simon'a CD Soraya




Kobieta odważyła się na coś, na co nikt nigdy się nie odważył. Dotknęła moich skrzydeł, których dotknąć miały okazję tylko dwie osoby. Mimo wszystko pozwoliłem Sorayi na to, sam byłem sobie w pewnym sensie winny, nie schowałem ich. Jej ręka nadal na mojej twarzy, z każdym jej dotykiem po moim ciele przechodził prąd, wiedziałem dobrze, że to przez nią. Ma ona coś związanego z wielką energią, z burzą.. czułem to po prostu. Dziewczyna, nie potrafi nadzorować swojej energii, co powoduje że sama się zabija.
-Moja..siła-zacząłem. Spojrzałem w jej czarne niczym smoła oczy, które odkrywały wszystko co w niej siedzi. Były to mądre oczy, ona była mądra, żądna wiedzy, tajemnicza kobieta, która cierpi..wiedziałem o tym już przy pierwszym spotkaniu.
-Trudno powiedzieć, gdzie jest moja. Widzisz, sam pogubiłem się w samym sobie.. Jestem tajemnicą sam dla siebie. Jak i ty jesteś dla mnie tajemnicą, jednak ty..twoje oczy mówią o tobie prawieże wszystko. Cierpisz z tak wielu powodów, skrywasz się w ciemności, pokazując tylko to co chcesz pokazać. Ja jestem taki jaki jestem, pod żadnym pozorem mi nie ufaj, bo skończysz najgorzej.. Gdybyś wiedziała kim jestem, nie pozwoliłabyś mi na to bym tu był, bym istniał, bym żył. Nikt na to nie pozwala, każdy kto wie o moim istnieniu, chcą mojej śmierci.-powiedziałem. Czarnowłosa ciągle na mnie patrzyła, może mi nie wierzy? A może jest zaskoczona, że mimo tego, że to nasze drugie spotkanie, odkryłem co w niej siedzi? Nagle poczułem w sobie coś..to było spowodowane smokiem. Wyciągnąłem jajo i położyłem je na swoich kolanach, Sorayę zainteresowało jajo.
-Jesteś Smoczym Jeźdźcem?-zapytała. Nie odpowiedziałem jej na to pytanie, czułem myśli smoka, które wypełniały mój umysł. Po chwili skorupa jaja pękła, a z jaja wyleciała chmura cienia, tuż zaraz zobaczyłem Risara, w jego pełnej okazałości.
-Tak, jestem-dopiero teraz odpowiedziałem kobiecie.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz