Fakt, poczułam się lekko rozczarowana, niemniej jednak dobrze, że Simon przerwał w takim momencie. Moje rozbiegane ręce jak zwykle na za dużo sobie pozwalały. Jego pocałunki były niewiarygodne, takie inne. Spodziewałam się w głębi ducha porywczości i chęci całkowitej dominacji, ale czekało mnie miłe rozczarowanie. Owszem, lubił dominować, jednak czułam, że oboje jesteśmy sobie równi. Pieszczota za pieszczotę. Jego spojrzenie gdyby tylko mogło, zdarłoby ze mnie ubranie. Ja pewnie parzyłam tak samo na niego. Z dzikim niemal pożądaniem. Gdy położył się obok mnie pozwolił mi się tulić w swój bok. Ochoczo ułożyłam głowę na jego poranionej piersi, wsłuchując się w porywisty galop jego rozkołatanego serca. Moje biło równie szybko, obijając się o żebra, jednak było to miłe uczucie. Położyłam rękę na jego klacie, po czym zaczęłam palcem delikatnie jeździć po jego skórze. On sam także gładził moją dłoń, dzięki czemu wciąż mogłam odczuwać przyjemność. Było mi jak w niebie. Taki chwilę jak ta nie zdarzają się często w moim życie, dlatego chciałam jak najdłużej cieszyć się chwilami z Simonem. Jego obecność, sam dotyk działały na mnie pokrzepiająco. W pewnej chwili zapragnęłam, by nie odchodził. Żeby mnie nie zostawiał. Cóż to były za dziwne myśli..? Leżeliśmy w ciszy, napawając się sobą nawzajem. Rozkoszowałam się jego cudowną, męską wonią. Uczucie bezpieczeństwa jeszcze bardziej we mnie wzrosło. Przyjemne fale ciepła nawiedzały moje ciało, łącznie z kolejnymi dawkami energii mojego anioła. Czy mam prawo tak go nazywać? Nie mam pojęcia. Chciałam się przekręcić, by móc spojrzeć na niego, jednak rany na plecach dały wreszcie o sobie znać. Zapiekły mnie dość silnie, przez co syknęłam pod nosem z bólu. Powinnam nasmarować je kolejną dawką lekarstwa, jednak sama sobie nie poradzę.
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz