22 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Mogłam wyczuć jego wahanie. Długo ze sobą walczył. Jego oczy i skrzydła ponownie zmieniły barwy. Znowu miałam przed sobą jego mroczną wersję, która jakoś bardziej mi się podobała. Chociaż... nie. Mógł zostawić sobie te niebieskie oczy. Chyba będę mieć do nich słabość, coś tak czuję. 
Zdaję sobie sprawę z tego, że to co rodzi się między naszą dwójką nie ma raczej przyszłości, choć kto wie? Nie zbadane są ścieżki przeznaczenia. Jeszcze do tego momentu moje zdrowe myślenie jakoś funkcjonowało, lecz gdy Simon przysunął swoją twarz do mojej, gdy złączył nasze usta w pocałunku coś we nie drgnęło. Oddałam pocałunek, nawet nie zastanawiając się zbytnio co robię. Simon jest dla mnie, z technicznego punktu widzenia, zupełnie obcym człowiekiem, jednak głęboko w środku czuję, że tak nie jest. Z każdą kolejną chwilę pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Nie szczędziliśmy sobie uczuć, zapału też nie brakowało z mojej, jak i z jego strony. Objęłam go rękami, by mieć lepszy dostęp do jego ust. Były delikatne, zmysłowe wręcz. Przyjemność rosła z każdą kolejną pieszczotą. Jednak po jakimś czasie Simon oderwał się ode mnie, spojrzał na zasuszony bukiet od Oriona. I wtedy myśli o nim powróciły, a wraz z nimi smutek i... i coś, czego nie potrafiłam określić. Ale nie było to miłe uczucie. Zakuło mnie coś w środku, bardzo mocno. Anioł spojrzał mi prosto w oczy, szukając w moich odpowiedzi. Sama nie wiedziałam co miałabym mu powiedzieć. Ja i Orion..., nawet nie wiem gdzie on teraz się podziewa. Nie wiem na czym stoję, czy w ogóle mam podstawy, by tak o tym rozmyślać.
-- Nie wiem, czy on w ogóle żyje. Całowaliśmy się raz, sprowokowałam go wtedy. Nic więcej między nami nie zaszło. Potem uwięziono nas razem we śnie na prawie trzy miesiące. Nawet za dobrze go nie znam. Ale czuję, że żyje. -- Postanowiłam, że powiem mu prawdę. I tak wiedziałby, że kłamię. Położyłam mu rękę na rozgrzanym policzku. Kciukiem zaczęłam czule pocierać jego szorstką skórę. W jego objęciach było mi nadzwyczaj dobrze. Dawno już nie czułam czegoś takiego. Przy Orionie czułam coś podobnego, wtedy, we śnie, gdy nasze dusze się połączyły, jednakże teraz jesteśmy w rzeczywistości. Jestem w niej ja i Simon. Razem. Zaczęłam odczuwać coraz dotkliwiej pożądanie. Jednak zwalczałam to pragnienie w sobie. Sama nawet nie wiem dlaczego to robię. Dotyk Simona sprawiał, że odpływałam. Czułam spokój, ale też podniecenie. Podobało mi się to i to bardzo. Noc przed nami jest długa, a w tej chwili przestało się dla mnie liczyć wszystko inne prócz tego, co się dzieje tu i teraz. Orion, nie dawał oznak życia. Nie mogłam go wyczuć. Nie było go nigdzie. Ale za to Simon jest teraz ze mną. Obok, obejmując mnie. Całując czule. 
Tego właśnie teraz najbardziej chcę. Czułości i zrozumienia. Obecności kogoś bliskiego. Dotyku.


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz