Wykluł się, Risar wyszedł ze skorupy, która zaraz zniknęła zamieniając się w nicość. Byłem zadowolony ze stanu smoka, wyglądał na bardzo silnego, jego energia, nadal słaba, zwiększała się powoli. Całe jego ciałko było pokryte smolistymi kolcami, z jego wnętrza wydobywała się jasnoniebieska poświata, na razie słabiutka jak i on, ale z wiekiem światło zyska piękny niebieski kolor, a jego energia może i dorówna mojej.
~Witaj Simonie synu Władcy Smoków-przesłał mi myśl. Jak na swój cielesny wiek, tak na prawdę ma kilka tysięcy lat, posiada na pewno większą wiedzę od innych swoich rówieśników, będąc jako jajo w niebiosach słuchało nauk.
~Witam i ciebie Risarze-odpowiedziałem mu.
Kiedy Soraya się odezwała, przeniosłem swój wzrok na nią, Risar spoglądał na nas z zaciekawieniem. Po chwili ciemnowłosa zbliżyła się do mnie ponownie, co mi w niczym nie przeszkadzało. Jej energię mogłem bez przeszkód teraz wyczuć, oj potrzebuje dziewczyna treningu..mógłbym ją nauczyć.. jednak.. W co ja chcę się angażować?! Jestem sam, w samotności mi najlepiej, działanie w grupie mi nie sprzyja, nie nadaję się do tego. "Po ziemi chodzą gorsze szumowiny i mendy" och jak bardzo ona się myli.. Sam chciałbym w to wierzyć. Wpatrywałem się w jej oczy, ta kobieta zaczęła mnie jeszcze bardziej fascynować..ciekawić. Czułem jak jej energia się zmienia, czułem jej oddech, czułem bicie serca. Również zbliżyłem się do niej, jednak zachowałem jakiś odstęp, wyciągnąłem w jej stronę dłoń i pogładziłem jej policzek, dziwne..teraz nie poczułem tego prądu, widać ona musiałaby mnie tknąć. Risar zszedł z moich kolan i ułożył się obok na łóżku obserwując sytuację. Zamknąłem na chwilę oczy oddając tym samym małą cząstkę mojej energii Sorayi, to powinno ją postawić na nogi chodź na chwilę. Widziałem jak dziewczyna przez chwile była zdziwiona. Gdy skończyłem wziąłem rękę z powrotem, by czasem dziewczyny nie drażnić..chodź było to kuszące.
-Lepiej?-zapytałem. Czarne oczy patrzyły wprost w moje.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz