25 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Widziałam jak Simon się meczy. Nie mogłam już na to patrzeć. Westchnęłam pod nosem niezadowolona, gdy przekazał mi kolejną już porcję energii. Ze mną jest, jak na razie, wszystko w porządku. Czemu on w ogóle o siebie nie dba? Zdenerwował mnie takim nieodpowiedzialnym zachowaniem. Jak odda jej za dużo, może narazić się na poważne konsekwencje. Nie dopuszczę do tego, by coś mu się stało.
-- Dobra, stop. Przestań przesyłać mi swoją siłę życiową. Nie widzisz, że jedynie sam sobie szkodzisz? -- skrzyczałam go i wyrwałam z jego objęć. Usiadłam na łóżku. Mimo półmroku, jaki panował obecnie w pokoju, mogłam dostrzec sylwetkę anioła bez trudu. -- Nie chcę już twojej energii -- rzekłam poważnie, po czym sama złapałam go za rękę i to, co mi przesłał, czyli swoją esencję życia, oddałam, ale zwielokrotnioną. Poczułam jak moje serce przyspiesza, jak płuca szybciej mieszają tlen. Nie jestem przyzwyczajona do takich czynności, dlatego wydało mi się to teraz niemiłe w odczuciu. 
-- Dlaczego postępujesz ze swoją energią tak nierozważnie? Twoja jest niezwykle krucha. Silna, tak, ale łatwo ją stłamsić, gdy jest poza tobą. Osłabiasz się niepotrzebnie. Proszę cię teraz, a uczynię tylko jeden, jedyny raz, nie oddawaj mi już swojej energii. Jakoś sobie poradzę.
Usadowiłam się na chłopaku wygodnie, jednocześnie mierząc go ostrzegającym spojrzeniem. Kiedy trzeba potrafię być stanowcza. Nie uznaję sprzeciwów, zazwyczaj wszystko dzieje się tak, jak ja tego pragnę. Teraz, w tej sytuacji, oczekuję tego samego. Nie dam Simonowi tak marnować swoich sił. Ja mam swoją, może nie do końca jeszcze zregenerowaną, ale jak tylko z moimi plecami będzie lepiej, to biorę się ostro za siebie. Muszę wrócić do formy przecież... Nachyliłam się nisko nad twarzą Simona. Posłałam mu srogie spojrzenie, które nawet by i samego Ciernia zmusiło do zastanowienia się nad swoim zachowaniem. Pogroziłam mu palcem, niczym małemu dziecku.
-- Uważaj. Bądź grzeczny, inaczej ja też zrobię się niegrzeczna. I przestanie być przyjemnie...

< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz