25 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Chciałam być twarda, ale jednak się ugięłam. Nie potrafiłam się długo gniewać na Simona, no po prostu nie. Nikt się o niego nie martwił, nie wspierał, nie okazywał troski, czy miłości. Poczułam się w obowiązku, aby pokazać mu jak to jest czuć, że ma się na kogo liczyć. Ja mam moich braci, moją rodzinę. Miałam kiedyś Drake'a, ale on zniszczył wszystko, co było między naszą dwójką. Nasza wieloletnia przyjaźń zakończyła w jednej chwili.
Skupiłam myśli ponownie wokół Simona. Nie obchodzi mnie, że zbyt krótko się znamy. Chcę, by wiedział, że ja zawsze mu pomogę. Że zawsze będę obok. Chcę być obok niego. Może to i wydaje się dziwne, pokręcone. Ale nasze dusze są do siebie tak bardzo podobne, niczym bratnie. 
-- Posłuchaj. -- Podniosłam się, prostując plecy. Dłonie położyłam na jego imponującej klacie. -- Od dzisiaj masz mnie i nie waż się o tym zapomnieć. Ja ci zresztą na to nie pozwolę. -- Uśmiechnęłam się diabelsko, po czym nachyliłam nisko. Tak blisko, że zetknęliśmy się nosami. -- Zobaczysz, jeszcze będziesz mieć mnie dość, a ja i tak się nie odczepię -- rzekłam i najzwyczajniej w świecie go pocałowałam, jednak ten pocałunek był inny. Różnił się od pozostałych całkowicie. Wszystkie nasze poprzednie pieszczoty były zmysłowe i jednocześnie intensywne, lecz nie zawierały jednej, najważniejsze rzeczy - miłości. Ten pocałunek właśnie miał to w sobie. Włożyłam w niego miłość, coś czego nie okazywałam nikomu innemu, prócz rodzinie, od co najmniej kilku ładnych paru lat. Nie wiem, czy dobrze postąpiłam, decydując się na taki krok. Ale serce nie sługa. Jako Dreyar działam instynktownie w niektórych przypadkowych sytuacjach, a to jest właśnie jedna z nich. Z Simonem było mi tak dobrze, jego spojrzenie i dotyk wzniecały we mnie coś, czego nawet przy Miguelu nie czułam. Pożądanie i namiętność dopiero teraz nabrały dla mnie znaczenia i siły. Zaczęłam myśleć o tym, jakby to było kochać się z Simonem. Pewnie jest niezły w tych sprawach. Ja za to pewnie wyszłam z wprawy, aż wstyd się przyznać. Przez takie myślenie moje ręce znowu zawędrowały za daleko, jednak w porę sama się ogarnęłam. Mam świadomość tego, że balansujemy na granicy. Nasze opory względem siebie maleją. Nie powinnam iść z Simonem do łóżka, to zdecydowanie za wcześnie, ale ja tak dawno z nikim nie byłam. Brakuje mi tego. Bardzo...
Sor, weź się w garść, kobieto! Co ty wyprawiasz..?! Musiałam sama siebie skrzyczeć, by ustawić się jakoś do pionu. Całowałam Simona coraz żarliwiej. Nasze wzajemne pieszczoty stawały się z minuty na minutę odważniejsze. Granica, którą wyznaczył Simon na początku zaczyna zanikać, dlatego, gdy jeszcze siebie jako tako kontrolowałam, oderwałam się od anioła. Poprawiłam  koszulę, którą miałam w nieładzie. Migiem, tak bez uprzedzenia, ześlizgnęłam się z Simona i położyłam szybko spać. Swoje rozbiegane dłonie schowałam pod pachy, by nie nawywijały jeszcze więcej "szkód". Simon pewnie był zaskoczony taką moją nagłą reakcją. Ale jeszcze chwilka, a byśmy zabrnęli za daleko....
....a ja tak strasznie tego chcę.
Choć wiem, że nie mogę.


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz