Nie mogę w to uwierzyć! To jakiś sen! Opiekunka smoków delikatnie składa jajo w moich ramionach. Patrzę na nie oczarowana. Jego skorupą jest ciepła i zdaje się leciutko pulsować w rytmie bijącego serca. Powierzchnia jest gładka i nieco śliska. Przypomina w dotyku skórę małego węża. Delikatnie przytulam smocze jajo, wciąż nie wierząc w to co się tu właśnie wydarzyło.
***
Od tych wydarzeń minęły cztery dni. W tym czasie nauczyłam się jak opiekować się jajem oraz oficjalnie zostałam przyjęta do Akademii.
Dni mijały prędko. Minuta za minutą. Godzina za godziną. Z obiecanych przez Ciernia ziem nie dochodziły, żadne wieści. Sam Cierń również nie podejmował żadnych większych działań. Przynajmniej taką mieliśmy nadzieję. Większość mojego wolnego czasu zajmowała nauka. Musiałam przyswoić jak największy materiał, w jak najkrótszym czasie. Liczba dat, nazwisk, wydarzeń oraz wszelkich innych tego typu rzeczy zdawała mi się wprost niemożliwa. Na szczęście pomocną dłoń wyciągnęła do mnie Amarisa. Dawała mi korepetycje chyba że wszystkich możliwych przedmiotów.
Tego dnia, znudzona codziennością powlokłam się do ogrodów. Tu zawsze było ciepło. Wieczne lato. Brakowało mi kwitnącej wiśni jesienią oraz czystego i białego śniegu. Brakowało mi czasem zimnego wiatru, lodu. Po prostu tych elementów, które tak dobrze znałam. No nic.
Właśnie mijałam kolejną alejkę gdy usłyszałam głos:
- ...i nikt nie może się o tym dowiedzieć…...
< Taki trochę spontan? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz