Nie byłem zdziwiony tym, iż ciemnowłosa uderzyła mnie w twarz..Ja też bym nie wytrzymał sam ze sobą. Oboje byliśmy w życiu potępiani.. Teraz wszystko rozumiem.. rozumiem dlaczego jest taka..dlaczego mnie rozumie.. Sama przechodziła podobne.. Dzięki niej widzę chodź odrobinę światła w tym wszystkim, widzę, że razem możemy odnaleźć swój własny spokój. Muszę jej pomóc tak jak ona mnie.. Razem dojdziemy do tego co upragnione. Uśmiechnąłem się lekko do niej i tym razem ja ująłem jej twarz, otarłem jej łzy i tknąłem jej czoła swoim, nadal patrząc jej w oczy.
-Co ja bym zrobił, gdybym cię nie poznał?-zapytałem uśmiechając się. Objąłem ją w talii i pociągnąłem do siebie.
-Umarłbyś. Zabierajmy się do badań-rzekła uśmiechając się i cicho się śmiejąc. Mój uśmiech stał się jeszcze szerszy, jednak nie pozwoliłem jej tak po prostu odejść, nie wypuściłem jej z objęć, zamiast tego złączyłem nasze usta w delikatnym jak na razie pocałunku, który gdy tylko Sor się dołączyła, pogłębiałem. Po chwili puściłem Sor i podszedłem do maszyn laboratoryjnych..nie kojarzyły mi się z czymś dobrym.. W ani jednym znaczeniu.. Westchnąłem cicho i nabrałem powietrza w płuca, powoli je wypuszczając i tym samym rozluźniając się chodź trochę. Chwila nie minęła, a poczułem dłonie na moim torsie. Soraya przytuliła się do mnie, a następnie stanęła przodem do mnie, widziałem dobrze jej rumieńce, które sprawiały, że była jeszcze piękniejsza.
-To..od czego zaczynamy?-zapytałem trochę niepewnie.. Widok tego wszystkiego..widok laboratorium sprawiał we mnie lekki lęk..
~Wszystko dobrze Simon'ie?-usłyszałem Risara, lekko się zdziwiłem, że jego myśli dolatują do mnie z tak daleka.. Widać jesteśmy już ze sobą na dobre związani.
~Tak. Jestem z Sorayą-wytłumaczyłem mu. Po czym urwałem z nim kontakt. Skupiłem się ponownie na Sorayi.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz