30 października 2017

Od Simon'a CD Soraya




Dobrze wiedziałem, że smoczyca kryształu miała obawy co do przewiezienia mnie na swoim grzbiecie, jednak Sor ją uprosiła. W mgnieniu oka znaleźliśmy się.. w akademii. Dlaczego tutaj ? Sam nie wiedziałem. Kiedy przeszedłem próg laboratorium, wszystko z nim związane..do mnie wróciło. Jeszcze widok ciemnowłosej w tym stroju..budził we mnie dawny ból. Jednak przetrwam to wszystko dla niej. Soraya posiadała na prawdę potężną wiedzę, skoro to wszystko uczyniła i stworzyła. Mogłem jej tylko gratulować, ja sam nie działam tak bardzo w medycynie.. Może to i przez to co było.
-Wątpię by mój ból z przeszłości się skończył..jestem na to skazany przez to co uczyniłem.-zacząłem i wstałem. -Nie masz pojęcia jaką jestem kreaturą.. Ile uczyniłem zła na tym świecie, by tylko sprzeciwić się woli ojca. Od dziecka żyłem w cieniu zła.. od dziecka przeżywałem istne cierpienie, z którego nikt nigdy nawet nie starał się mnie wyciągnąć. Sama Arrow nie miała na tyle siły by sprawić bym był tak na prawdę szczęśliwy..chodź jedno wydarzenie sprawiło, iż poczułem w tamtych czasach szczęście.. Otóż, spodziewaliśmy się z Arrow dziecka.. Byłem prze szczęśliwy, jednak straciliśmy je, Arrow poroniła. Wiedziałem, że w jej rodzinie to tak jest, jednak miałem nadzieję, że w naszym przypadku tak nie będzie i dziecko narodzi się całe i zdrowe. Ale to już przeszłość.-mówiłem, a Soraya stała przy mnie patrząc z żalem. -W tamtym dniu gdy prawie zabiłem Arrow poddając się własnej furii, olśniło mnie.. Zdałem sobie sprawę z tego, że taka osoba jak ja nie zasługuje na coś takiego jak szczęście! Dla mnie jest tylko ból, którego nawet już nie czuję! Cierpienie przez całe życie, w którym kurwa cały czas muszę trwać! Nic mnie od tego nie uratuje! Nawet pieprzone lekarstwo!-krzyczałem zalany łzami, padłem kolanami o podłogę. Nie wiem kiedy ostatnio zdarzyło mi się uronić łzę.. Soraya objęła mnie, chodź z początku nie chciałem jej na to pozwolić. Zamknąłem oczy..
-Nie myśl tak, proszę..-szepnęła stanowczo. Musiałem..musiałem jej pokazać to co ja widzę w sobie.. Chwyciłem ją za dłoń.
-zamknij oczy..-szepnąłem, a kiedy w końcu spełniła mą prośbę wysłałem jej moje wspomnienia.. Zobaczyła całe cierpienie, w którym ja muszę ciągle trwać.. Zobaczyła niektóre osoby, które ja zabiłem.. Niektóre z nich były niewinne.. Moje wspomnienia jednak poleciały zbyt daleko, niż chciałem jej pokazać. Zobaczyła obrazy mojego dzieciństwa.. To jak zabiłem swoją matkę.. Jak zastępczy rodzice przykuwali mnie do stołu by tylko sprawić mi cierpienie na każdy jeden sposób.. Wstrzykiwali trucizny bym ja je zwalczał... Sprawiali ból.. Biczowali.. Uczyli, że nie ma czegoś takiego jak dobro, nie ma czegoś takiego jak zaufanie.. Nie ma miłości! Bo na nią nie zasługuję. Znęcali się nade mną psychicznie, mówiąc mi iż jestem nic niewartym cholerstwem, nad którym się tylko i wyłącznie litują. Wpajali mi jak to zły jest świat, i że ja będę jeszcze gorszy.. Wszystko to co mi robili przeżywałem silnie.. Każdej nocy zamykany w komorze, gdzie światło nie miało prawa się dostać..niekiedy siedziałem w niej kilka dni bez jedzenia i wody.. Każdej nocy, aż do dziś boję się zasnąć.. Koszmary z każdej strony napierają na mnie.. W nocy to wszystko do mnie wraca i wracać będzie.. Soraya zobaczyła jak pastwili się nade mną naukowcy z laboratorium.. Jak odrywali mi kawałki skóry, by zobaczyć jak się regeneruję.. Odsączali krew, by ją badać.. Krzywdzili moje skrzydła i moją boską stronę.. naruszyli wszystko.. Zabiłem ich..
Soraya zobaczyła każdy mój najgorszy koszmar... Tylko to jest we mnie.. Puściłem jej dłoń i popatrzyłem w jej oczy, które były pełne łez.
-Teraz widzisz jaki jestem. I co przeżyłem. Nie możesz mi pomagać.. Nie lituj się nade mną, bo to nic nie da! Jestem całym złem tego świata i nie zasługuję na to!-krzyczałem roniąc łzy, jednak trzymając się jako tako w ryzach.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz