Oddychaliśmy ciężko, nasze pożądanie rosło z każdą minutą coraz bardziej. Pocałunek Sorayi wyprowadził mnie z jako takiej równowagi, ponieważ był inny niż wszystkie.. Dobrze to wyczułem.. Było to inne uczucie, niż kiedykolwiek.. Coraz trudniej było mi się trzymać na wodzy.. Doskonale wiedziałem, że nie możemy się kochać dziś w nocy.. to za wcześnie.. to.. sam nie wiem. Boję się, że gdy dziś to zrobimy to będzie koniec.
Po chwili Soraya zeszła ze mnie i położyła się plecami do mnie.. Zaskoczyło mnie to trochę, ale może..może ona również się boi? Wiem jak bardzo trzyma się na wodzy, tak samo jak i ja..musi ją to męczyć. Westchnąłem cicho i przewróciłem się na bok patrząc na Sor. Przyciągnąłem ją do siebie zamykając ją w objęciach, ta drgnęła pod wpływem mojego dotyku.
-Spokojnie.. to tylko ja-rzekłem żartobliwie. Pocałowałem ją po raz ostatni dziś i zamknąłem oczy. Pozwoliłem sobie na odpoczynek, którego tak na prawdę dawno nie zaznałem.
----
Ocknąłem się ze snu, ciemnowłosa spała przytulona do mnie. Zamrugałem kilka razy by widzieć wyraźniej. Spojrzałem na zegar z Dragoso i westchnąłem cicho.. Jeszcze parę minut i będę musiał ją obudzić i odstawić do domu. Delikatnie nie budząc czarnookiej wygramoliłem się z łóżka i poszedłem się ubrać. W drodze powrotnej odwiedziłem również mój gabinet i wziąłem maść.
Usiadłem na łóżku i zacząłem budzić Sor, tak jak ostatnio..pocałunkami.
-Chodź, mam coś co ci pomoże-rzekłem i pomogłem śpiochowi wstać. Pokazałem jej maść i opisałem jej zdrowotne działanie, pozwoliła ją sobie nałożyć.
Zawinąłem nowe czyste bandaże na rany ciemnowłosej i ucałowałem jej kark, po jej ciele przeszła fala gorąca, którą ja sam poczułem.
-W Dragoso jest już około piątej. Musimy się już zbierać, by twoi bracia się nie martwili-powiedziałem.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz