25 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Simon zaprowadził mnie do swojej prywatnej sypialni. Byłam mile zaskoczona, gdy ujrzałam naszpikowaną zaawansowaną technologią jasną przestrzeń. Było tu bardzo wiele przedmiotów, niektóre znałam, a niektóre widziałam pierwszy raz na oczy. Stanęłam przed regałem oglądając wszystko bardzo dokładnie. Moją uwagę przykuł flakon z błękitną cieczą. Spytałam Simona cóż to jest. Odpowiedział, że to jego własna, skoncentrowana krew. No proszę, kto by pomyślał, że mój mroczny aniołek jest aż tak zapobiegliwy. Odwróciłam się do niego przodem i popatrzyłam w jego oczy. Nie powiedziałam nic, jedynie obserwowałam jego reakcję. Cisza, jaka zapanowała między nami nie przeszkadzała nam. 
-- Więc twierdzisz, że zajmujesz się medycyną... Interesujesz się jakąś specjalną dziedziną czy raczej tak ogólnie? -- spytałam. Byłam ciekawa jego odpowiedzi. Sama poniekąd interesuję się medycyną, a już zwłaszcza biotechnologią. Z kieszeni na brzuchu wyjęłam moją ciemnoczerwoną wstążkę do włosów. Wzięłam ją w zęby, zaś palcami rozczesałam sobie moje włosy i po chwili miałam na głowie moją standardową fryzurę. 
Wyminęłam Simona i zaczęłam na powrót rozglądać się po pomieszczeniu.
-- Jasno tu masz -- rzuciłam od niechcenia. Pokierowałam się w stronę łóżka, jednak po drodze coś innego zwróciło moją uwagę. Dostrzegłam pod łóżkiem mały, czarny futerał na skrzypce. Podeszłam tam, uklękłam, po czym wyjęłam interesujący mnie przedmiot. Położyłam sobie futerał na kolanach. Otworzyłam go, a w środku znajdowały się piękne, lśniące skrzypce. Od małego uczyłam się grać na skrzypcach, jednak przez ostatnie tygodnie odpuściłam sobie ćwiczenia. Miałam ważniejsze sprawy na głowie, na przykład takie jak przetrwanie we śnie, czy walka z Cierniem. Wstałam z kolan i usiadłam na skraju miękkiego, dużego łózka. Wyjęłam ostrożnie instrument, przyglądając mu się bardzo uważnie.
-- Grasz? -- spytałam Simona, odpowiednio układając sobie skrzypce na lewym barku. Sięgnęłam po smyczek. Ułożyłam palce na strunach i przyłożyłam smyczek, a następnie przeciągnęłam nim po strunach. Cały pokój wypełniła miła dla uszu muzyka. Jednak nie pozwoliłam jej trwać długo. Zagrałam jedynie trzy dźwięki, a potem odłożyłam skrzypce z powrotem na miejsce. Zamknęłam futerał i westchnęłam cicho. Zaśmiałam się nagle, przez co Simon spojrzał na mnie pytająco.
-- Już nawet nie pamiętam kiedy miałam ostatni raz w rękach skrzypce. Jako mała dziewczyna grałam z braćmi codziennie. Ojciec z matką tego od nas wymagali, ale nam się to podobało. Całe moje rodzeństwo gra na skrzypcach. -- Wyjaśniłam pokrótce Simonowi powód mojego śmiechu. Wstałam na równe nogi, przeciągnęłam się niczym kot i nagle coś sobie uświadomiłam. 
-- To ciekawe, moje plecy w ogóle mnie nie bolą.. -- Szybko ściągnęłam z siebie górne ubranie i pognałam do lustra. Na tyle ile byłam w stanie obejrzałam górną część moim poharatanych pleców. Gdy dokonałam wystarczających oględzin ubrałam się, popatrzyłam na Simona. Odgarnęłam długie włosy na plecy, by mi nie przeszkadzały. Podeszłam do niego powoli. Zatrzymałam się tuż przy nim, nasze klatki piersiowe zetknęły się ze sobą. Moje nogi zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa, ale nie dałam po sobie tego poznać. Tyle wrażeń, ile zafundował mi Simon, nie jednego by wypompowały. I nagle, tak po prostu, zaburczało mi w brzuchu, a ja spaliłam raka. Nawet lekkie rumieńce są widoczne ma mojej twarzy, ze względu na niebywale jasną karnację. Zawstydzona spuściłam wzrok, który padł na wisiorek Simona. Nie zauważyłam go u  niego wcześniej, musiał go założyć, jak tu przybyliśmy. Mała, srebrna błyskawica mieniła się na jego skórze. Nie mogłam się powstrzymać, by nie dotknąć wisiorka. Po drodze pogładziłam również skórę Simona. Zdążyłam zauważyć, że mój dotyk sprawia mu niemałą przyjemność. 


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz