29 października 2017

Od Simon'a CD Soraya




Jej obecność ponownie działała na mnie bardzo dziwnie, ale przyjemnie.. Myślę, że to już będzie nomalka przy ciemnowłosej. Wyprostowałem się i lekko przeciągnąłem, z kieszeni wyciągnąłem rękawiczkę i założyłem ją na dłoń, która na szczęście nie barwiła się już na czarny kolor. Zastanawiałem się gdzie Soraya ma zamiar mnie zabrać, jednak ta nie chciała mi odpowiedzieć, zostawiłem więc ten temat. Byłem również ciekaw, jakie lekarstwo mi podała.. Nie chciałem jednak mieszać jej nie potrzebnie w moje problemy.. Zasłużyłem na to wszystko, sama nie wie ile zła uczyniłem.. Jestem samym złem..jednak ona obudziła we mnie ostatnie cząstki światła..ostatnie cząstki dobra. Moje pióra nadal zachowywały się po ostatniej nocy inaczej.. Mieniły się z czerni na biel i odwrotnie. Dziś jednak potym incydencie z ciemnością, moje skrzydła były całkowicie czarne jak smoła. 
Po kilku minutach poczułem smoczą energię, która zbliżała się do nas bardzo szybko.. Ujrzałem Smoczycę Kryształu..jej energia była dosyć mi znana, wpasowywała się dobrze do energii Sor, ale nie tylko to było znajome.. Ona musi, jest potomkinią Leory, pierwszej i najważniejsze Smoczycy Kryształu, która przesiaduje w tym momencie w niebiosach i swe dzieci rozsyła po światach by zasiedlały one te miejsca.. Smoczyca Sorayi na pewno czuje iż jestem wygnańcem, i na pewno nie będzie z tego zadowolona, iż jestem obok jej pani. Pokłoniłem się lekko przed smoczycą składając jej wyrazy szacunku. Zawsze smoki były dla mnie czymś wyjątkowym, jednak pech to pech i każde z nich(oczywiście zdarzają się wyjątki) mnie nienawidzą.
-Witaj potomkini Leory. Jestem Simon Samuel Whitesky-przywitałem się. Dobrze wiedziałem, że przedstawiłem się przy Sor swoim prawdziwym nazwiskiem rodowym, ale smoczycy nie mógłbym okłamać.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz