25 października 2017

Od Sorayi Cd Simon




Nie miałam nic do powodzenia w sprawie mojego zmęczenia. Co poradzę? Gdy choruję szybko się męczę, tak już po prostu mam. Simon ułożył mnie na wygodnym i miękkim materacu, opatulił ciepłym kocem. Traktował jak małą, bezbronną dziewczynkę. Zazwyczaj nie pozwalam się tak traktować. Dostaję szału, gdy Matayas próbuje sprowadzić mnie do poziomu pięcioletniego dziecka. Jednak co do Simona, to... Pozwolę mu tak o mnie dbać. To urocze w jego wykonaniu. Usnęłam z uśmiechem na ustach.
Moja drzemka nie trwała za długo. Już przez sen mogłam wyczuć znajomy, pyszny zapach. Simon przyszedł mnie obudzić i zrobił to w typowy dla zakochanych sposób.  Delikatne niczym muśnięcie skrzydeł motyla pocałunki łaskotały moją skórę. Taka pobudka to ja rozumiem. Prowadzona za rękę do kuchni, gdzie tak jak w sypialni Simona wszystko było białe, ujrzałam przygotowany posiłek. Na samo słowo lasagne mój żołądek wywinął fikolka. Usiadłam przy zastawionym stole. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jaka ja jestem głodna...
-- Smacznego. Boże, lasagne to moje ulubione danie.  Skąd wiedziałeś.? -- spytałam sięgając po sztućce. Zaciągnęłam się wspaniałym zapachem serowej potrawy i nie czekając na nic więcej zaczęłam jeść. O jakże wielkie było zdziwienie Simona, gdy poprosiłam o dokładkę, kiedy on dopiero co zjadł połowę ze swojego talerza..! Sięgnęłam po kieliszek, ponieważ strasznie zachciało mi się pić. Gdy przystawiłam sobie naczynie do ust wyczułam woń alkoholu. Zmarszczyłam nieco brwi i powoli odstawiłam kieliszek z powrotem za swoje miejsce.
-- Coś nie tak? -- spytał ciemnowłosy.
-- Bo widzisz... Mnie zbytnio nie wolno pić alkoholu. -- Posłałam aniołowi przepraszający uśmiech.  -- Przepraszam. W sumie to... -- Widząc jego minę postanowiłam jednak nagiąć swoje zasady i zdecydowanie sięgnęłam jeszcze raz po kryształowy kielich. Spróbowałam wina, leciutko maczając z początku język. Okazało się być niezwykle smaczne, dlatego upiłam mały łyk. Miało wyjątkowo słodki, jak na alkohol smak.
-- Bardzo dobre -- pochwaliłam napój. Na serio okazało się w smaku wyborne. Mam tylko nadzieję, że mi nie zaszkodzi jak większość trunków tego typu. Przejrzałam się Simonowi, kosztując drugi raz wina. W jego oczach dostrzegłam ogromne zmęczenie. Zaniepokoiło mnie to.
-- Jesteś zmęczony, prawda? Czuję i widzę to, więc nie zaprzeczaj -- dodałam szybko, ponieważ Simon już chciał zaprotestować.  -- Zjedzmy do końca i chodźmy odpocząć. A mam kolejne pytanie... Gdzie tu jest łazienka?

< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz