Wyjaśniłem swojej siostrze całą sytuację, no tak z grubsza. Nie chciałem jej zamartwiać moimi problemami. Jej zdrowie jest dla mnie najważniejsze, a także Arrow i nasza mała fasola w jej brzuchu. Gdy białowłosa pojawiła się w pokoju Sor podszedłem do niej, uśmiechnąłem, ale ta nie oddała gestu. Patrzyła, niemal z przerażeniem wymalowanym na twarzy, na jakiś punkt za mną. Spytała o jakieś pióro... Nie zrozumiałem o co chodzi w pierwszej chwili. Odwróciłem się znowu do Sor i dopiero wtedy zauważyłem, że trzyma ona w ręku dość spore pióro, mieniące się raz na czarno, potem na biało. Jakby kolory walczyły między sobą o dominację. Walka dobra ze złem... Spojrzałem zaintrygowany w oczy należące do Sor. Od razu wyczułem, że zaczęła się lekko denerwować.
Coś zaczęło mi tu nie grać. Zmarszczyłem brwi i jeszcze bardziej skupiłem wzrok na młodej.
-- No odpowiedz, skąd to masz?
-- Dostałam -- odpowiedziała krótko czarnowłosa diablica. -- Od przyjaciela. Zresztą, nie interesuj się Oktay. To nie twoja sprawa... -- Soraya splotła ramiona na biuście i popatrzyła na mnie wilkiem. Teraz raczej nic z niej nie wyciągnę, ale to nie znaczy, że później nie będę próbować.
-- Nie moja sprawa... No jak tam chcesz. Potem do ciebie wpadnę i wrócimy do tej rozmowy. A teraz, moje drogie panie, przepraszam najmocniej, ale idę się udać na moją pierwszą tego dnia drzemkę. Dobranoc. -- Pożegnałem się z nimi i wyszedłem na korytarz. Tam pokierowałem się do mojego pokoju, który od wczoraj dzielę już z Arrow. Czeka nasz bardzo, ale to bardzo ciekawy czas...
< Soraya? Arrow? >
Coś zaczęło mi tu nie grać. Zmarszczyłem brwi i jeszcze bardziej skupiłem wzrok na młodej.
-- No odpowiedz, skąd to masz?
-- Dostałam -- odpowiedziała krótko czarnowłosa diablica. -- Od przyjaciela. Zresztą, nie interesuj się Oktay. To nie twoja sprawa... -- Soraya splotła ramiona na biuście i popatrzyła na mnie wilkiem. Teraz raczej nic z niej nie wyciągnę, ale to nie znaczy, że później nie będę próbować.
-- Nie moja sprawa... No jak tam chcesz. Potem do ciebie wpadnę i wrócimy do tej rozmowy. A teraz, moje drogie panie, przepraszam najmocniej, ale idę się udać na moją pierwszą tego dnia drzemkę. Dobranoc. -- Pożegnałem się z nimi i wyszedłem na korytarz. Tam pokierowałem się do mojego pokoju, który od wczoraj dzielę już z Arrow. Czeka nasz bardzo, ale to bardzo ciekawy czas...
< Soraya? Arrow? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz