Boże... Co się stało! Kiedy Aven uciekł, od razu ruszyłam za nim w pogoń. W lesie straciłam na jakiś czas jego trop, ale szybko uruchomiłam moje Minimum. Założyłam słuchawki i potem ruszyłam jak wiatr przed siebie. W trakcie używania mocy, widzę świat w innych barwach. Zza cieni wyłaniają mi się kolory innych ludzi. Czerwone jak płomień. Nie potrzebowałam dużo czasu. Udało mi się namierzyć tygrysa. Kiedy znalazłam się obok niego, opadłam na kolana i zdjęłam słuchawki.
-Aven?! Aven! Proszę cię, nie uciekaj! P-Pomogę ci!-krzyknęłam.
Nachyliłam się i ucałowałam łeb tygrysa. Potem z drżącymi dłońmi szukałam po kieszeniach czegokolwiek, co mogłoby mu pomóc. Miałam to gdzieś... Boże... Co ja teraz zrobię! Nie wzięłam niczego, pusto! Myślałam, że się popłaczę... W sumie to też się stało. Zaczęłam wylewać łzy. Schyliłam się lekko i pogłaskałam Avena. Nic innego nie mogłam zrobić. Nie wiedziałam co się dzieje, płakałam i chciałam tak bardzo mu pomóc, ale nie wiedziałam jak!
-A-Aven... P-Proszę... Co się dzieje...-wydukałam nadal płacząc.
Czy to przeze mnie? Czy może to przez klątwę? Jak bardzo bym chciała umieć rozmawiać ze zwierzętami...
<Aven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz