23 października 2017

Od Simon'a CD Soraya




Spojrzałem na Sorayę, od razu wyczułem, iż posmutniała, jednak postanowiłem nie drążyć tematu.. Doskonale wiem, iż myśli, że nie ma dla niej miejsca w Niebiosach, ale ja dobrze wiem, że jest.. Dla mnie już nigdy nie będzie miejsca..wątpię bym został wpuszczony tam ponownie. Mimo tego, iż zobowiązuje mnie umowa z ojcem, wiem, że tam nie wrócę..to jakby nie moja bajka..nie mój świat. Nigdzie nie ma dla mnie świata. Parsknięcie Risara wyrwało mnie z zamyślenia, zerknąłem na niego. Boski gad spał, jednak wyczuwałem iż śni mu się coś co powodowało u niego ruch. Skupiłem się ponownie na Sor, która leżała na moim torsie wpatrując się we mnie. 
-Powiedz mi.. o sobie, tak po prostu. Jaka jest twoja rodzina, co z twoimi losami, jaka twoja historia? Kim jest Katsuya?-zapytałem. Ciemnowłosa momentalnie posmutniała gdy wymówiłem to imię.. Ująłem jej policzek i ucałowałem ją po raz kolejny.
-Hej.. Nie chciałem byś była smutna, jeśli nie chcesz nie mów-powiedziałem uśmiechając się tak by dodać jej otuchy. Po chwili poczułem na swym ciele podmuch zimna, okno którym wszedłem dopuszczało coraz więcej zimnego powietrza z zewnątrz, widziałem na ciele Sor gęsią skórkę. Momentalnie moje czarne jak węgiel skrzydła pojawiły się, zwinąłem je tak by okrywać nimi Sorayę. Były wystarczająco ogromne by ograniczyć zimnu dostanie się do ciemnowłosej. 
<Soraya?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz