20 czerwca 2017

Od Mirajane CD Drake/Zula

Leżałam sobie spokojnie na trawie, delektując się ciepłem, które grzało moje ciało. Nagle usłyszałam czyjś krzyk. Moje zwierzaki przerażone się rozejrzały. Yuki, magiczna lisica schowała się za dużym tygrysem, a moja Gudeecu, Valurette wstała na równe nogi i zaczęła patrzeć ze wściekłością na osobę, która przyszła w pobliża jeziora. Zaczęła tupać jednym kopytem o ziemię. Uniosłam się i pogłaskałam sarnę po grzbiecie, aby się uspokoiła. Złapałam za swoje słuchawki… Nie podobało mi się to, że nagle sobie ktoś przyszedł i drze się na całą polankę. Spojrzałam na Arianę i Avena. Chyba się znali z krzyczącym mężczyzną i jego towarzyszką. Mimo to, zachowałam czujność. Yuki bardzo przerażona wyłoniła się zza tygrysa i pokazała dla zakrwawionego faceta kły. Właśnie… Czemu on był cały we krwi. Szybko narzuciłam na suchy już strój kąpielowy moje ubrania i spojrzałam na moją sarenkę, która natychmiast do mnie podeszła i stanęła po mojej stronie, lekko z tyłu. Nie, nie, nie… Nie podoba mi się to… Tym bardziej, że nakrzyczał na Arianę. Nie jestem zwolenniczką takich zachowań. Mój charakter i styl o tym świadczą. Niby niewinne stworzenie ludzkie, ale jednak… Potrafię pokazać pazurki. Jedna moja dłoń nadal była przy słuchawkach, zawieszonych na mojej szyi. Lekko stukałam w ich obudowę moimi niebieskimi paznokciami. Zaczęłam patrzeć to na krzyczącego, to na jego towarzyszkę. Nie mogę zaprzeczyć, że pobladłam ze strachu. Nie podobało mi się, że mężczyzna jest umorusany we krwi. Spojrzałam na Arianę z widocznym przerażeniem. Modliłam się, aby mi cokolwiek potem wytłumaczyła… Mam nadzieję, że obejdzie się bez ucieczki, czy walki z pomocą Minimum… Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale niestety, gdy użyję mocy. Dla atakującego nie ma odwrotu, czy szansy, aby mi cokolwiek zrobić. Chyba, że zabiorą moje słuchawki… Do tego nie dopuszczę…


<Ariś? Zula? Aven? Drake?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz