Nie powiem, było mi żal pogrążonych we śnie.. Jednak jak to ja nie lubiłam się rozczulać.
Muszę zacząć trenować, nie mogę tracić czasu..jeszcze chwila a na wyspach będzie wojna.
Mimo iż nie miałam ochoty mówić, że idę do pokoju..to postanowiłam powiadomić Draka, ten skinął jedynie głową i pozwolił mi odejść. Chodź w prawdzie nawet bez jego zgody wyszłabym stąd.
Wchodząc na korytarz spojrzałam na Aven'a.
-Nie..nie idziemy do pokoju..jeszcze-powiedziałam do tygrysa. Ten jednak stał i nie chciał dać mi przejść.. Co się z nim dzieje? Ostatnio jest jakiś dziwny.
-Idziesz ze mną, czy idziesz do pokoju?!-zapytałam zdenerwowana. Tygrys mruknął coś pod nosem po czym poszedł za mną. Raz po raz gładziłam jego miękkie futro.
---
Przechadzałam się po dziedzincu, gdy w oko wpadł mi ktoś.. nie był to byle jaki ktoś.o nie nie!
Alexander we własnej osobie! Prawdziwa legenda stąpała kilka metrów ode mnie. Z radości myślałam, że wystrzelę jak torpeda i zmierzwię te jego włoski, o które ma niezłe wąty gdy ktokolwiek ich dotyka. Och tak, mój wójaszek wkracza do akcji!
Cały mój świat zyskał barw, bo ON się pojawił!
Nakazałam Avenowi zostać w miejscu, miałam zamiar zaskoczyć Alexandra.
Wdrapałam się na zadaszenie i skradłam się nad mój cel, kiedy byłam pewna, iż się uda, zeskoczyłam prosto na niego, byłam teraz u niego...jak to się mówi? Na barana!
-Tęskniłam wiesz?-rzekłam.
<Alexander? Inni?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz