Obudziłam się w środku nocy. Gwałtownie usiadłam na łóżku i wzięłam głęboki oddech. Spokojnie to tylko zły sen.
Powoli wstałam i podeszłam do miękkiej poduszki na której spoczywało jajo. Przytuliłam się do niego starając się uspokoić. Wstałam z zamiarem ponownego udania się do posłania gdy nagle coś mnie tknęło. Wzięłam jajo i wyszłam na korytarz. Rozejrzałam się czy nikt nie idzie. Nikogo nie było. Po cichu wślizgnęłam się do pokoju Amarisy i złożyłam jajo Kijo obok jaja dziewczyny. Niepokoju minął.
Wróciłam do łóżka i zawinęłam się w kołdrę jak w kokonik. Po chwili już spałam.
Obudził mnie czyjś dotyk na mojej szyi. Chciałam krzyknąć ale ów ktoś zaczął mnie dusić. Nie mogłam złapać oddech. Rozpaczliwie walczyłam żeby rozluźnić palce napastnika. Ten ktoś był silniejszy. Już po chwili ponownie zapadłam w ciemność.
Ponownie ocknęłam się już kompletnie gdzieś indziej. Znajdowałam się w jakimś pomieszczeniu o wysokim suficie. Leżałam przykuta do stołu przypominającego ten operacyjny. Szarpnęłam się raz i drugi jednocześnie doskonale wiedząc, że nie zdołam uciec.
Wtem rozległy się kroki a następnie dzwonienie łańcuchów i zgrzyt otwieranych drzwi. Ktoś wszedł do środka. Gdy podszedł bliżej ujrzałam go. Biło od niego okrucieństwo którego nawet nie zdołała ukryć całkiem ładna twarz.
- Kim jesteś? - spytałam twardo
- Jestem kimś kto należycie się tobą zajmie
- Co masz na myśli - spytałam spokojnie
- Jeszcze się dowiesz - odparł z statystycznym uśmiechem. Następnie wziął rozgrzany do czerwoności pręt - może na początek taki znacznik - powiedział wypalając mi jakiś znak na skórze
Zacisnęłam zęby starając się ze wszystkich sił nie krzyknąć. Udało się. Mężczyzna widząc, że nic to nie dało zaśmiał się z satysfakcją.
- Uwielbiam łamać takie jak ty! Udają, że są silne ale w końcu każda musi się poddać! - krzyknął z chorym uśmiechem
Chwycił duży nóż i bardzo powoli naciął mnie na nodze następnie zrobił kolejną ranę i kolejną, a gdy doszedł do kolana sięgnął po jakiś słoik. Wysypał jego zawartość na rany. To była sól. Wytrzymałam. Ale on nie przestał. Zaczął ją wcierać. Ból był nie do zniesienia. Tym razem nie dałam rady i krzyknęłam. Wiłam się przywiązania na stole, a on się mną bawił.
- Pomocy! - wrzasnęłam gdy wylał mi na dłonie wrzący olej
- Nikt ci tu nie pomoże. Jesteśmy tylko we troję. Ty, ja i Cierpienie - i ponownie zaczął się diabolicznie śmiać
< Brakus Wenus Maximus >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz