Zaczerwieniłem się lekko, gdy moje spojrzenie, spotkało się ze wzrokiem blondynki. Podrapałem się niepewnie po karku. Słysząc informację o tym, że Neron tu zaraz przyjdzie, westchnąłem. Wiedziałem, że on mnie nie polubił i to było pewne. Sannass nadal chrapała, a jej łapki były wywalone na cztery strony świata. Kiedy ujrzałem Nerona, trochę się spiąłem. Gdy jednak Moyra stanęła przede mną, mówiąc te wszystkie miłe dla mnie słowa, miałem chęć się rozpłakać. Tylko miałem chęć. Nie zrobiłem tego. Czując na sobie spojrzenie zwierzęcia, spojrzałem na niego pewniej.
-Tylko głupiec, skrzywdziłby ją... Ja głupi nie jestem i nie pozwolę, aby stała się jej jakakolwiek krzywda. Szybciej ja zginę, niż dam zranić Moyrę.
Moje słowa, były prosto z serca. Gdy Neron się przemienił, ja podszedłem do niebieskookiej i ją do siebie przytuliłem. Moje serce wybijało rytm, który był o wiele szybszy. Blondynka mogła go usłyszeć. Potem lekko się uśmiechnąłem, patrząc w te śliczne błękitne oczy. Nie wiem, jak mogę przekonać do siebie Nerona, ale tak łatwo nie odpuszczę.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz