24 czerwca 2017

Od Rovana

Czasami w moim nędznym życiu przychodzą chwilę kiedy chwytam się za głowę i pytam samego siebie co ja do cholery robię. Rzadko popełniam świadomie błędy. Nie jestem porywczy. Nie daję się ponieść emocjom. Potrafię używać mózgu, który w porównaniu do większości ludzkiej populacji niewątpliwie posiadam. Uważam się za osobę niesamowicie inteligentną. Czytam nawet w myślach!
Jednak teraz gdy poszedłem sprawdzić co robią moi ludzie i zobaczyłem czym się faktycznie zajmują to niemal poczułem na ustach smak czystej furii. Jednak ja jak to ja postanowiłem stać w cieniu aby mnie nie zauważyli. Spokojnie sobie popatrzę co ci idioci wyprawiają.
Pech chciał, że jako jeden z najlepszych ludzi Ciernia mogłem liczyć na jego łaskę jak i niestety rozkazy. A brzmiały one "Zajmij się nimi". Na cholerę ja się zgodziłem...
Naprawdę byłem załamany codziennym postępowaniem tych imbecyli. Nie dość iż przy większości zleconych im zadań wykonywali je w stanie niewątpliwie nietrzeźwym to jeszcze zawsze działali impulsywnie, nieprzemyślanie.
***
 -Scorpius, co mamy z nią zrobić?-zapytała się jedna z płotek w tej bandzie.
Chwilę wcześniej przynieśli ledwo przytomną kobietę widocznie zmroczoną cykiną, rzadkim ziołem, które kazałem im używać ponieważ odurzało, ale nie dało się go wykryć. Ech, ciężko u nich z myśleniem. Od razu do lochów ja przynieśli. Zero delikatności. Przecież ta urodziwa blondynka w swoim stanie nic im nie zrobi. Wystarczyło tylko ją związać. Poza tym trochę szacunku do drugiego człowieka. Nawet jak była we wrogiej grupie.
 Co do mojego podwładnego... kolejny nędzny robak mający nadzieję na zaspokojenie swojej chciwości i erotycznych żądz. Taki typ co najchętniej mało by się na robił, a nawet wcale.
Scorpius powrócił do swojej normalnej, odrażającej powierzchowności.
-Z nią? Jak na razie nie jest Cierniowi potrzebna..także hmm..-zaczął i spojrzał na blondynkę uśmiechając się lubieżnie. -Ja się nią zajmę, dopilnuję by była zadowolona i zabawimy się z nią panowie!-zakończył i chwycił ją za ramię podnosząc w górę. Cierpienie płynące z jej myśli aż wbijało się w mój mózg ostrymi sztyletami. Postanowiłem przerwać to. Los tej kobiety powinien być mi obojętny, ale jakiś kodeks honorowy miałem.
-Jedyne jak się możecie zabawić to z tępymi mieczami w waszych pokracznych dupskach próbując uciec przed berserkiem, który tak się składa spokojnie siedzi w celi obok. Rozumiem, że wasze matki były dziwkami sprzedającymi się byle komu p przez co raczej szacunku do kobiet was nie nauczyły, ale serio myślicie iż swoimi skromnymi atrybutami, jeżeli w ogóle można je tak nazwać, jesteście w stanie zdziałać cokolwiek? Ech, muszę wziąć poprawkę na szczątki tej galarety, którą macie w głowach. Aż tacy z was nieudacznicy, że kobieta musi być otumaniona żebyście chociaż trafili w odpowiednie miejsce? Doprawdy żałosne...- syknąłem odrywając się od ściany by podejść do nich.
Jak ten sukin... 
-Spróbuj mnie Aronis nazwać sukinsynem jeszcze raz, nawet w myślach a osobiście się tobą zajmę- rzuciłem do najbliższego mężczyzny. Znowu zapomniałem przyblokowac zdolności. Jednak teraz byłem na to o wiele za zmęczony.
Rozstąpili się przede mną z przerażeniem widocznym na ich twarzach. Czyli słyszeli o mnie historię. Rzadko kiedy wychodziłem do nich i chyba to był błąd. Nie zawracając sobie nimi więcej głowy odebrałem blondynkę z ich rąk po czym ruszyłem na górę. W moim gabinecie powinna byc bezpieczna i raczej nie uda się jej uciec.
-Acha! Wspominałem, że berserk nie był nigdy karmiony i jak tylko opuszczę lochy zostanie wypuszczony?
<ktoś>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz