Postanowiłam wrócić do pokoju, byłam już zmęczona i wykończona już tym wszystkim.. Sama nie wiem co ja robię.. Pomagam facetowi, którego kocham zdobyć inną kobietę! Muszę być nieźle porąbana..ale, nie potrafię mu nie pomóc.. Taka jest jego wola..kocha inną, a ja muszę to uszanować..nawet jeśli to boli.
--
Zamknęłam się w pokoju i padłam na łóżko. Długo nie mogłam pozwolić sobie na odpoczynek ponieważ usłyszałam rżenie Nightmare.. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie zdradza się tak bez powodu.. Ubrałam czarną ramoneskę i zarzuciłam pas z mieczem,.w tej sytuacji byłoby głupio poruszać się bez ostrza. Wyszłam przez okno i zeszłam na dół po pnączach rosnących na budynku.
W końcu zeskoczyłam i pobiegłam do pegaza.
--
Spacerowałam w półmroku, rżenie Nightmare ani na sekundę nie ustawało.. Musiałam go jak najszybciej znaleźć. Zatrzymałam się na polanie, zastałam tam mojego pegaza i Draka? Co on tu robi?
-Drake?-zawołałam. Ten odwrócił się do mnie i uśmiechnął się. Nightmare podbiegł do mnie i ciągle rżał..nie wiem co mu się stało, przecież to tylko Drake.
-Zula, muszę z tobą porozmawiać-powiedział poważnie. Podeszłam do niego, a ten chwycił mnie w pasie i pociągnął do siebie. Zachowywał się...bynajmniej dziwnie. Jego oczy..były dziwne.
-Nie wiedziałem, że będzie to takie łatwe. Haha Panowie!-zawołał.. Mój obraz się rozmazał.. Czy to był Drake? Czy kto inny? Co mu się stało?
----
Ocknęłam się w nieznanym mi miejscu..sama nie wiedziałam gdzie mogłabym się znajdować.
Czułam ciągły ból w przedramieniu.. Szybko zorientowałam się, że mam liczne rany na ciele.. Co się dzieje? Mój oddech był ciężki i nierówny..ledwo oddychałam. Ręce miałam związane, a na miejscu gdzie sznur ocierał mą skórę czułam pieczenie. Pomieszczenie w którym się znajdowałam było ciemne i nie pachniało za przyjemnie.. Ziemia pode mną była wilgotna, szybko zorientowałam się, że to przez moją krew.. Nagle moje oczy poraziło światło, do pomieszczenia weszło trzech facetów..w tym..Drake?! Podszedł do mnie i uniósł mą głowę tak, że musiałam na niego patrzeć.. Po moich policzkach spłynęły łzy.. co mu się stało?
-Och, nie płacz moja miła, chyba nie zamierzasz ostatnich swoich godzin przesiedzieć i płakać?-powiedział.
-Scorpius, co mamy z nią zrobić?-zapytał się jeden z gości.. Zaraz..Scorpius?! Nie. Nie nie!
Już po chwili forma Draka zniknęła, a przede mną pojawił się ON.
-Z nią? Jak na razie nie jest Cierniowi potrzebna..także hmm..-zaczął i spojrzał na mnie uśmiechając się lekko. -Ja się nią zajmę, dopilnuję by była zadowolona i zabawimy się z nią panowie!-zakończył i chwycił mnie za ramię podnosząc w górę..jęknęłam z bólu..
Po chwili zobaczyłam kolejną postać wyłaniającą się z ciemności.. nie znałam tego mężczyzny, ale coś przeczuwałam, że to on tu rządzi.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz