19 czerwca 2017

Od Drake'a Cd Zula

Zula zaczęła swoją zabawę z Sarkiem. Ja postanowiłem usunąć się, dając tym samym Zuzu większe pole do popisu. Ze skrzyżowanymi rękami stałem oparty o ścianę i patrzyłem na to, jak ten parszywiec trzęsie gaciami ze strachu przed blond, na pozór delikatną i niewinną istotą. Przyjrzałem się dokładniej Zuli. Kiedy przejmowały nad nią kontrolę jej rozjuszone nerwy, w oczach blondyny zaczął czaić się nieznany mi jak dotąd mord. Zresztą, co się dziwić? To najstarsza córka Awisina, demona przed którym każdy chylił czoło. Tak jak przed moim ojcem i przed świętej pamięci generałem Dreyarem. Ich pokolenie zostało owiane już legendą. Ciężko będzie ich przebić, oj ciężko...
Obserwowałem Zulę dalej. Moją uwagę w pewnym momencie przykuło to, jak nieświadomie odgarnia włosy za ramię. Jak mruży oczy będąc na granicy wybuchu gniewu. Wyglądała jeszcze bardziej uroczo, niż zwykle. Ta niebezpieczna wersja Zuzu zaczęła pociągać mnie jeszcze bardziej. 
O tak, torturująca Zula to przepiękny widok...
Westchnąłem pod nosem, jednocześnie się uśmiechając. Pamiętam doskonale, jak razem z Sorayą bawiliśmy się na moich terenach. Co to były za czasy..! Postanowiłem dołączyć do gry. Nim Zuzu zdołała po raz wtóry uderzyć Sarka, ja złapałem go za brudne szmaty i, jakby był szmacianą lalką, rzuciłem go na przeciwległą ścianę. Jak tylko jego obolałe ciało wkomponowało się z twardą skałę, zdrajca jęknął głośno, co było wręcz muzyką dla mych uszu. Zdecydowanie bardziej podobała mi się zabawa z nim, niż z Leo.
-- Dobra, a teraz przejdźmy do konkretów -- powiedziałem to tak, jakbym ubijał jakiś interes, a nie torturował drugiego człowieka. -- Albo zaczniesz mówić, albo ja znajdę twoją ukochaną i flaki jej wszystkie wypruję, ale najpierw się z nią zabawię... -- Uklęknąłem przed tym śmieciem, złapałem ponownie za łachmany, w jakie był odziany, po czym przybliżyłem jego wychudzoną mordę do swojej, lekko spoconej. -- Przekonam się, czy warto będzie marnować na nią czas.. -- Nie przestawałem świdrować tego gada wzrokiem. Widziałem dokładnie, jak w jego oczach rośnie autentyczny strach. 
-- N-nie odważysz..., się... -- wyszeptał zachrypniętym głosem, zaś ja zaśmiałem mu się w twarz. 
-- Oczywiście, że się odważę! Jestem Drake Axall, mnie wolno wszystko, rozumiesz? 
-- Dobrze... Powiem.. -- Na te słowa czekałem! Po upływie chyba z dziesięciu minut w końcu zdecydował się puścić farbę. Jednakże nawet to go nie ocali. Jego los jest już przesądzony. Umrze.
-- Mądra decyzja.. -- Zula przypomniała mi o swojej obecności, jednak ja nie spuszczałem oka z Sarka. Miałem się na baczności, ponieważ jak tylko spróbował by kłamać, od razu to wyłapię.
-- Cierń zwerbował mnie już lata temu. Moim dowodem lojalności miało być uczestnictwo w zabójstwie Dreyarów. Tego chłopca..., ale coś poszło wtedy nie tak, zamiast córki generała zabiliśmy jego żonę. 
-- Więc to ciebie szuka Soraya. Ona wie, że to ty tam wtedy byłeś.. -- przerwałem Sarkowi. Puściłem go, a ten padł jak długi na kamienną podłogę.
-- Mieliśmy zabić każdego męskiego członka tego haniebnego rodu, zostawiając przy życiu żonę i córkę generała. Jednak młoda Dreyar zdołała uciec. Moim aktualnym zadaniem jest zdobywanie informacji oraz zdezorganizowanie tutejszych sił, by utorować szybszą drogę Ciernowi do przejęcia władzy nad Eter.
-- Więc jednak... -- Wstałem i podszedłem do Zuli, która położyła mi rękę na ramieniu. -- Cierń chce zdobyć Eter. Jeśli to mu się uda, padnie całe królestwo.
-- Nie dopuścimy do tego. -- Zdecydowany ton głosu Zuli sprawił, że spojrzałem na nią. Była pewna swoich słów. Uśmiechnąłem się pod nosem, przybliżyłem swoją twarz do jej. Jej oczy zrobiły się wielkie, niczym złote monety, a policzki pokryły się szkarłatem. Będąc już milimetry od jej ust, zmieniłem kierunek i własnymi wargami musnąłem delikatnie jej ucho.
-- Masz rację, Zuzu. Nie dopuścimy do tego -- wyszeptałem dziewczynie do ucha, przez co tą przeszedł lekki dreszcz. Odsunąłem się od blondyny i z uśmiechem na ustach podszedłem do Sarka, siłą zmusiłem go do wstania i wepchnąłem brutalnie do jego zapyziałej celi, zamykając ją szczelnie na wszystkie spusty. -- Chodźmy do Ariany, pewnie jest na nas obrażona, bo nie wzięliśmy jej ze sobą.

Jak zarządziłem, tak zrobiliśmy. Jednak dotarłszy do pokoju brunetki przeżyliśmy niemałe zaskoczenie. Ariany tam nie było. Zarówno ja, jak i Zuzu zaczęliśmy się niepokoić.
-- Gdzie ta małą gówniara mogła poleźć..?! -- zachodziłem w głowę. Zezłościłem się na Ariś, no bo ile razy można jej powtarzać, by siedziała w pokoju?! Już ja sobie z nią porozmawiam...
Razem z Zulitą zaczęliśmy szukać tej niegrzecznej marudy. Po upływie godziny jam byłem już nieźle wytrącony z równowagi, jednak tym razem uspokajania Zuli mi nie pomogły. Byłem wściekły.
-- Dostanie jej się, tym razem nie będę pobłażliwy, o nie... Smarkula przekona się, że mnie należy się słuchać... -- mamrotałem pod nosem. Zula także martwiła się o siostrę, ale pod nosem cichutko naśmiewała się ze mnie. 
Ostatnie miejsce, jakie nam zostało do sprawdzenia to pobliskie jezioro. Czym prędzej się tam udaliśmy. Ja, przypominający chmurę gradową, i moja olśniewająca jak zwykle Zula. Każdy, kogo mijaliśmy gapił się na nas, jakby zobaczył ducha. W sumie, mój wygląd do najczystszych obecnie nie należy. Zaschnięta krew na moich rękach i ubraniu przykuwała uwagę przechodniów, ale miałem to kompletnie gdzieś. Musze odnaleźć Arianę i dać jej porządnego klapsa. 
Dotarliśmy do jeziora. Razem z Zulą przystanęliśmy i poczęliśmy rozglądać się za młodszą z sióstr. Po dwóch minutach zauważyłem ją. Leżała sobie na trawie, opierając się głową o leżącego za nią Avena. Jemu, tak na marginesie, też się dostanie. 
-- ARIANA!!! -- wrzasnąłem na całą okolicę, płosząc wokół wszystkie zwierzęta.

< Ariś, masz przechlapane. Zula? Mirajane? Aven? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz