28 czerwca 2017

Od Akiry CD Moyra

Tajemnicza moc? No cóż, rozumiałem ją. Sam mam moc, której czasami nie kontroluję. Może wypadałoby jej powiedzieć. Nie chcę jej oszukiwać. Zapomniałem całkowicie o jej słowach i mojej reakcji, którą z resztą zignorowała. Cicho westchnąłem i spojrzałem jej w oczy. Położyłem dłonie na jej ramionach.

-Obronię cię przed Cierniem, Księżniczko. Nie martw się. Nie oddam ciebie tak łatwo. Tylko... Powiedziałaś mi coś o sobie, więc też ci coś powiem o mnie. Coś co może ci uratować kiedyś życie. Nie mam zamiaru nikogo oszukiwać i nie chcę, abyś nieświadoma nadal wiedziała, jak czasami niebezpieczne jest przebywanie ze mną M'Lady.

Zacząłem. Przełknąłem głośno ślinę i wbiłem spojrzenie w jej błękitne oczy. Wydawały się lekko przerażone, tak jak i z resztą moje. Nigdy nikomu nie mówiłem o dokładnym wydarzeniu z niekontrolowanymi przemianami. Uznałem, że lepiej aby blondynka o tym wiedziała.

-A więc... Jestem Mrocznym Aniołem. Odziedziczyłem te geny po mojej matce. Od zawsze mój ojciec wyzywał mnie od pomiotów szatana, jak i moje rodzeństwo. Jednego, feralnego dnia, gdy mojej siostry i dwóch braci nie było w domu, ja się bardzo mocno zdenerwowałem za przezwiska i uderzenia ojca... To była moja pierwsza niekontrolowana przemiana. Tracę wtedy człowieczeństwo. Zabiłem moich własnych rodziców. Nieświadomie, ale jednak to zrobiłem. Dlatego też, jak się denerwuję, staram się uciec jak najdalej lub mój Magiczny Lis razi mnie ogromnym i bardzo silnym ładunkiem elektrycznym.

Położyłem obie dłonie na jej policzkach i spuściłem głowę. Tak ciężko przechodziło mi to przez gardło. Miałem wrażenie, że dziewczyna zaraz ucieknie gdzie pieprz rośnie. Nie wiedziałem, dlaczego takowe miałem. Może dlatego, że się bałem? Prawdopodobnie. Znowu popatrzyłem jej w oczy.

-Dlatego też, proszę cię, jak masz zamiar jeszcze mnie kiedykolwiek ujrzeć mnie na oczy, to obiecaj mi, że jak zobaczysz mnie zdenerwowanego, to uciekniesz i nie odwrócisz się ani razu. Nie chcę, aby ci się cokolwiek stało. Przepraszam, że ci to mówię. Nie chcę jednak nikogo oszukiwać, jaka jest prawda M'Lady.

Powiedziałem. Zabrałem dłonie z jej policzków i znowu spuściłem głowę i chwyciłem lekko jej dłoń. Wyznania. Coś, czego zawsze się bałem, ale przerażał mnie bardziej fakt, że mógłbym skrzywdzić Moyrę. Nie wybaczyłbym sobie tego. Zamknąłem oczy, uspokajając swoje wnętrze. Gdy już byłem stuprocentowo spokojny, uniosłem głowę. Wystraszyłem ją jak nic... Jednak, chyba lepsza jest bolesna prawda, niż ciągłe kłamstwo... I tak, długo bym nie wytrzymał kłamiąc. Nie znoszę kłamstw.

<Moyra? Wystraszył cię Akircia? :c>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz