Widząc rumieńce dziewczyny, cicho zachichotałem. No nie mogłem powiedzieć, że nie wyglądała uroczo, bo właśnie tak wyglądała. Uroczo. Podrapałem się po karku, a potem poprawiłem białe rękawiczki. Zmierzwiłem włosy i znowu się uśmiechnąłem, aby lekko podnieść ją na duchu. Chciałem, aby była pewniejsza w moim towarzystwie. Zresztą... Sam nie byłem pewien, czy dobrze robię...
-Nie szkodzi Księżniczko. Nic się nie stało.
Znowu posłałem jej uśmiech. Po chwili, mój Cath Sith wskoczył na moje ramię, a smoczyca usadowiła się obok mojej nogi. Jednak nie na długo, bo po chwili zaczęła bawić się ogonem. Spojrzałem na Sannass, a potem znowu na blondynkę. Zastanowiłem się, co mogę powiedzieć, a po chwili mnie olśniło.
-To moja smoczyca Sannass, a ten tutaj to Kuro. Mój kot rasy Cath Sith.
Przedstawiłem moich towarzyszy. Kuro przymilnie pomachał dwoma ogonami i miauknął przeciągle. Smoczyca ciemności była w swoim świecie. Nie widziała nic, poza swoim ogonem, który no cóż... Nie wiem jak znosił jej ciągłe, lekkie ugryzienia. Mimo to, wyglądała uroczo. Kuro ponownie miauknął i zeskoczył. Zaczął znowu bawić się z San. Ja za to spojrzałem ponownie w niebieskie oczy. Nie wiedziałem co mam mówić. Niepewnie podrapałem się po karku, nadal patrząc na dziewczynę z lekkim i nieśmiałym uśmiechem.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz