Stałam nadal w spokoju obok łóżka siostry Matayasa. Byłam
nadal zadowolona i lekko się uśmiechałam, aby nie wyjść na ponurą. Lekko
stukałam w obudowę słuchawek. Kiedy mężczyzna mi podziękował w imieniu siostry,
lekko się zaczerwieniłam.
-Nie trzeba dziękować. To nic. Lubię pomagać i nie potrzebuję
żadnych podziękowań.
Odpowiedziałam dla brata Sorayi. Nagle poczułam, jak wiesza się na mnie Oktay. Lekko podskoczyłam z
dobrze widocznym rumieńcem. No… Cóż… Rzadko kiedy spotykam kogoś, kto wiesza
się od razu na nowopoznaną osobę. Nie powiem, że było mi ciężko, ale nie
okazywałam tego. Spuściłam głowę i wyłącznie słuchałam. Kiedy poczułam, jak
nagle ktoś go ode mnie zabiera, wewnętrznie odetchnęłam z ulgą. Teraz słyszałam
fragmenty kłótni i głos Eurosa. Uniosłam głowę i lekko się odsunęłam, aby
uniknąć jakichkolwiek konfliktów. Rada postanowiła ich odłączyć? Jak to? Nic
nie rozumiałam i szczerze nie mogłam okazać tego, że mnie to nie interesowało.
Bardzo się zmartwiłam, widząc zdeterminowane spojrzenie Matayasa. Nic nie
wiedziałam na ten temat, więc co mogłam zrobić. Słysząc pytanie, przeszukałam
swoje kieszenie.
-Em... Za moment wrócę…
Rzekłam i nałożyłam na uszy słuchawki. Wystawiłam nogę do
tyłu, uderzyłam trzy razy palcami u stóp o ziemię i pstryknęłam. Czas wokół
mnie spowolnił się jak zawsze i rozbłysnął ślicznymi kolorami. Truchtem
ruszyłam do swojego pokoju i po chwili wróciłam z czarnym mazakiem. Zdjęłam
słuchawki i podałam pisak da Matayasa. Eh… Męczące jest ciągłe używanie
Minimum. Na moim czole było parę kropelek potu, a policzki lekko się zaczerwieniły.
Otarłam czoło i oparłam się plecami o ścianę, aby odpocząć. Spojrzałam na
rodzeństwo.
-Em… Nie wiem, czy to moja sprawa i czy mogę zapytać, ale…
Co się tak właściwie tutaj stało? Jak nie chcecie to nie mówcie…
Rzekłam. Chciałam mieć parę wytłumaczeń całej tej sytuacji.
Była dla mnie ciężka, skoro nic nie wiedziałam i nie rozumiałam. Patrzyłam to
na Matayasa, to na Oktaya. Miałam nadzieję, że cokolwiek mi powiedzą. Położyłam
dłoń na obudowie słuchawek i zaczęłam w nią cicho uderzać moimi niebieskimi
paznokciami. Rzuciłam spojrzenie na leżącą na łóżku Sorayę. Co się jej stało?
Nie wiedziałam, albo jeszcze nie wiedziałam.
<Reszta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz