Gest ze strony Mirajane był bardzo miły. Widać, że jest z dobrego domu. Jej maniery i sposób bycia o tym świadczą. Bez wątpienia jest przedstawicielką klasy wyższej. Podobnie, jak moja rodzina.
-- W imieniu mojej siostry, bardzo ci dziękuję. To wspaniały gest z twojej strony. -- Spojrzałem z uśmiechem na dziewczynę, wyrażając swą wdzięczność.
-- No, spoko się zachowałaś! -- wykrzyczał niemal uradowany Oktay, po czym bez żadnych uprzedzeń podszedł do Mirajane i uwiesił się na jej ramieniu. -- Nie dość, że jesteś śliczna, to jeszcze tak dobrze wychowana... -- Okeś wyszczerzył się do niej, zaś niebieskowłosa zaczerwieniła się znacznie.
-- Ty kretynie, trochę ogłady... -- warknąłem do brata mordując go wzrokiem, jednak ten nic sobie z moich słów nie robił. Złapałem go za ramię i szarpnąłem w swoją stronę. -- Opanuj się!
-- Puszczaj mnie bo ci zaraz przywalę... -- młodszy o rok odpyskował mi.
-- Jakbyś tylko potrafił...
-- Potrafię znacznie więcej i dobrze o tym wiesz!
-- Panowie! Spokój...! -- Do sali szpitalnej wkroczył sam Euros. -- Wiedziałem i to od samego początku, że będą z wami problemy... -- rzekł dyrektor, jednak z szerokim uśmiechem podszedł do nas i rozdzielił. -- Chłopcy, nie przystoi szlachcicom, a już zwłaszcza braciom, by się kłócili. Co by powiedział was ojciec..?
-- Byśmy załatwili swoje sprawy na zewnątrz -- odpowiedział pod nosem Oktay. Jego mina przypominała grymas naburmuszonego dziecka.
-- Jak dzieci... -- nasze zachowanie skwitował Euros który pokręcił zrezygnowany głową. -- Ale masz rację Oktay, tak by powiedział Saron. Stan śpiących nie pogarsza się prawda? Rada postanowiła, że jeśli nie wybudzą się do jutra, mamy ich odłączyć.
-- CO..?! -- Po chwili milczenia, jaka zapadła, wszyscy spojrzeli na kierownika uczelni zszokowani.. Ja o Oktay popatrzyliśmy po sobie. Wystarczyła jedna sekunda, by nasz spór odszedł w niepamięć.
-- Po naszym trupie..! -- rzekliśmy w tym samym momencie. -- Niech tylko zbliżą się do naszej siostry, a pożałują.
Popatrzyłem na Mirajane całkowicie zdeterminowany. Trzeba coś zrobić, wyciągnąć ich z tego piekła, nim ci parszywcy z Rady skażą ich na pewną śmierć... Zbliżyłem się do panelu sterującego, przy którym stała dwójka ludzi; białowłosa dziewczyna i jakiś facet. Nie znam ich, jednak już jutro będę wiedzieć o nich wszystko....
-- Potrzebuję coś do pisania, ma ktoś jakiś pisak?? -- spytałem, przeszukując własne kieszenie.
< Kto pożyczy..? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz