-Choć koleżko. Idziemy pobiegać.
Tak powiedziałem i tak się stało. Hares wzleciał ku górze i
ruszył za mną na łąkę. Jednak nie szedłem piechotą. Musiałem truchtać, aby złapało
mnie jakiekolwiek zmęczenie po godzinie.
---
Minęła godzina, a my wraz z moim pupilem wracaliśmy do
pokoju. Musiałem jeszcze załapać się na szybki prysznic, aby spłukać z siebie
pot po treningu. Kiedy wszedłem do pokoju, zdjąłem koszulkę i dresy, rzucając
je na łóżko. Ruszyłem ku prysznicowi. Lubiłem takie szybkie kąpiele. Potem
znowu skierowałem się ku szafie. Kiedy moje włosy wyschły, mój kucyk sięgał do
bioder, a z kolei moja grzywka opadała mi lekko na oczy. Czas było zadecydować
co ubrać. Wreszcie wybrałem strój. Czarny sweter bez rękawów z golfem do połowy
szyi, a na to biała, skórzana kurtka z kilkoma, dużymi guzikami. Do tego
czarne, lekko przylegające czarne spodnie oraz najzwyklejsze, czarne trampki.
Stanąłem przed lustrem i się uśmiechnąłem sam do siebie. W myślach podniosłem
się na duchu. Wolałem robić to teraz co dzień. Nadal mam lekkie kompleksy, bo
moja własna matka mówiła mi, że jestem brzydki. Eh… Poczułem jak Discord usiadł
na moim ramieniu. Pogłaskałem go lekko po głowie, a ten spojrzał na mnie i
końcówką swojego ogona, załaskotał mnie pod nosem. Wywołało to kichnięcie.
Uwielbiał to robić. Przewróciłem oczami i razem z pupilem, ruszyłem na
stołówkę.
---
Na spokojnie usiadłem przy stole i rozpocząłem moje zdrowe
śniadanie. Pyszne. Tyle mogłem powiedzieć. Zawsze smakowało mi jedzenie na
stołówce, a dzisiaj wyjątkowo było jeszcze lepsze. Kiedy skończyłem posiłek,
poczułem dotyk na ramieniu. Odwróciłem się i uśmiechnąłem do naszej
Nieziemskiej Kucharki Lei.
-Zen, już czas.
Tak więc za prośbą kobiety wstałem i skierowałem się do Sali
Prób. Było to półkoliste pomieszczenie zbudowane z białego marmuru, a na dodatek miało przepiękne złote
zdobienia. Uwielbiałem takie wytworne ozdoby i dekoracje. Na środku stało
kilkadziesiąt postumentów, na każdym z nich była złotawa poducha, a na niej
Smocze Jajo. Każde było inne, wyjątkowe na swój własny sposób. Przy pierwszym
jaju stali Euros, Adris i Alarin. Euros dał znak bym podszedł, uczyniłem to z
powagą, wewnątrz jednak rozpierała mnie energia, bo bardzo chciałem wiedzieć
który to smok mnie wybrał.
-Zen, twoim zadaniem jest podejść do każdego z jaj i dotknąć
tego który da ci znak-wyjaśniła Adris.
Posłałem jej uśmiech. Zacząłem powoli kroczyć obok
postumentów, czekając na ten znak. Wreszcie, przy jednym z końcowych jaj, które
połyskiwało lekko żółtawo-białym światłem usłyszałem coś. Moje imię? Tak. Moje
imię! Udało się! Wybrało mnie białe jajo z połyskiem. Wydawało się takie
niesamowicie ciepłe, ale też zimne. Lekko dotknąłem skorupki, a Jajo zadrżało.
Spojrzałem na Adris i wyprostowałem się. Jednak zamiast utrzymać powagę,
uśmiechnąłem się lekko. Udało mi się zostać Smoczym Jeźdźcem. Dumny z siebie
nadal patrzyłem na Adris. Byłem ciekawy, co mi powie.
<Adris?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz