Kiedy Matayas mnie przytulił, spojrzałam na niego i lekko
przekrzywiłam głowę. W moich oczkach nadal stały łzy, ale ja je szybko otarłam.
Spuściłam głowę. Płakać? Nie płakałam od dawna… Nie mam zamiaru. To, że miałam
łzy w oczach, nie oznacza, że płakałam… Nie lubię pokazywać bólu. Szczególnie
tego, który jest wywołany Minimum…
-N-Nie będę płakać… Nie lubię i nie chcę.
Powiedziałam cicho. Zamknęłam oczy i położyłam głowę na
torsie Matayasa. Nie obchodziło mnie to, że wyglądało to dziwnie i że mogło to
wyjść na przesadzone. Cicho, wsłuchałam się w bicie serca. Wyobraziłam sobie,
że Mat to mój kochany braciszek, który pocieszał mnie w podobny sposób. Z nadal
zamkniętymi oczami słuchałam rytmu. Na pytanie, czy mi lepiej, jedynie kiwnęłam
głową. Nie odezwałam się. Tylko nasłuchiwałam. Zaczęłam też ponownie pstrykać palcami.
Chyba zacznę wierzyć w to, że mi się uda opanować Minimum… Więcej ćwiczeń i
wysiłku. To najważniejsze, co muszę zrobić…
<Matayas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz