Wokół panowało coraz większe zamieszanie. Moja jeźdźczyni wciąż tkwiła uwięziona w świecie snów. Czułam wokół całej trójki śpiących obcą, złą energię. Jako Kryształowiec posiadam takową zdolność. Nawet gdybym sama nie przejawiała takich umiejętności, to dzięki połączeniu z moją właścicielką za pomocą jej zdolności wyczułabym to. Coś się szykuję. Pozostałe smoki także są niespokojne, jednak nie wolno nam tracić głów. W takiej sytuacji należy działać powoli oraz rozważnie.
Czas płynie nieubłaganie szybko. Minęło już go sporo odkąd wyklułam się z jaja. Niebawem stanę się dorosłym smokiem, jednak Soraya wciąż nie dopuszcza mnie do swojego serca. Ona nikogo do niego nie dopuszcza. Zamknęła je na tysiące zamków, a klucze wyrzuciła daleko za siebie, nie patrząc. I pomyśleć, że zrobiła to tylko i wyłącznie po to, by już nigdy więcej nie cierpieć, by nie przechodzić kolejnych bolesnych zmian. Poniekąd ją rozumiem. Mam dostęp do jej wspomnień, które za dobre to to nie są, jednak coś w jej obecnym życiu zaczęło się dziać, i to za sprawą pewnego białowłosego człowieka. Mnie też on zaintrygował, ponieważ ma na Sorayę ogromny wpływ. Ciekawa jestem, jak ta znajomość się rozwinie. Jednakże, jeśli będzie chciał zrobić mojej burzowej bogini krzywdę, odgryzę mu głowę.
Siedziałam w jednym miejscu już od kilku dni i szczerze powiedziawszy, to mam tego siedzenia serdecznie dość. Nie mam jak rozwinąć skrzydeł, nie mogę się porządnie wyciągnąć, ponieważ moje okazałe rozmiary na to nie pozwalają. W ogóle nie powinnam przebywać w tym pomieszczeniu! Jednak nie mogę zostawić mojego jeźdźca, po prostu nie mogę. Soraya potrzebuje mnie. Tylko ja wiem, co się z nią tak na prawdę dzieje. Chciałam, by ten podobny do niej człowiek o srebrzystych włosach, na którego mówią Oktay zabrał mnie do świata snów, ale jestem zbyt duża by mnie tam przeniósł. Z tego, co udało mi się wywnioskować, ten cały Oktay i Matayas to bracia Sor. Przybyli jej na ratunek... Co za niespotykana, silna więź między rodzeństwem. Natomiast po części jest to zrozumiałe. To Dreyarowie, rodzina będzie dla nich zawsze na pierwszym miejscu, chyba, że któryś z nich znajdzie Tą Jedyną, lub Tego Jedynego.
W pewnym momencie nie wytrzymałam i ryknęłam na całą Akademię, przez co podłoga łącznie ze ścianami zatrzęsła się znacznie. Wszyscy spojrzeli na mnie wystraszeni lub zaskoczeni. Mój gniew, który jako tako udało mi się w sobie powstrzymywać, teraz stał sie nie do poskromienia. Nabrałam w płuca dużo oddechu, po czym zionęłam czarnymi kryształami na ścianę budynku, niszcząc ją doszczętnie. Huk i pył jaki spowodowałam, zmącił pozorny spokój w całej uczelni, jednak nie zważałam na to. Jestem smokiem Czarnego Kryształu, należmy mi się szacunek i podziw. Dlatego, z godnością dorównującej Bogom, wyszłam przez nowo powstałą dziurę. Jak tylko się wychyliłam, światło dnia odbiło się od moich czarnych, kryształowych łusek i oślepiło tych, którzy akurat na mnie spojrzeli. Uroki bycia całym z drogocennego klejnotu. Jak już wyszłam na świeże powietrze. Rozciągnęłam się porządnie, ryknęłam na całą okolicę i rozpościerając imponujące skrzydła, wzbiłam się w powietrze. Udałam się do jaskiń niedaleko domu Sorayi. Tam najem się do syta i wrócę do niej. Postaram się ją jakoś wyciągnąć z tego koszmaru. Może inne smoki mi w tym pomogą? Wyczuwam energię smoka Magii, może on coś zaradzi i wyciągnie śpiących z tego przeklętego snu..?
Ciąg dalszy nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz