Ruszyłam powoli za Drake’m, Zulą i Arianą. Co ja mogłam.
Byłam tylko ozdobą. Szłam, bo musiałam. Nie lubiłam być sama. Nie chciałam
nigdy być sama. Jednak moje pragnienie braku samotności prysło, kiedy ojciec
stracił mną zainteresowanie, jak i całym moim rodzeństwem. Szkoda wspominać te
złe dni… Eh… Widziałam, jak Drake przytula do siebie Arianę. Ile ja bym dała,
aby tak przytulił mnie mój brat bliźniak. Cholernie za nim tęskniłam. Brakowało
mojego kochanego braciszka, który zawsze mnie pocieszał, dawał mi wsparcie.
Teraz to wszystko to przeszłość. Mogę sobie tylko wspominać opiekę i miłość,
którą obdarzał mnie Aaron. Zawsze się do mnie uśmiechał i dawał mi pluszaka,
abym nie płakała, nie była smutna. Dlaczego ojciec to wszystko zniszczył!? Nie
wiem… Cała moja rodzina podzieliła się. Mój ojciec do teraz zapewne ma jakieś
swoje zakłady z Cierniem. Nie wiem co z resztą mojego rodzeństwa… Dalej na pewno
cieszą się tym, że nie mają opieki. Czemu ja o tym myślę…. Zaczęłam z nerwów
uderzać niebieskimi paznokciami w obudowę moich słuchawek.
Kiedy wchodziliśmy po schodach, usłyszeliśmy mrożący krew w
żyłach smoczy ryk. Przerażona pisnęłam i chwyciłam słuchawki, aby uciec.
Nałożyłam je na uszy, kiedy cofnęłam nogę do tyłu i trzy razy uderzyłam palcami
stopy o ziemię, ujrzałam ślicznego kryształowego smoka. Patrzyłam na niego
nadal ze strachem. Może nie musiałam się bać, ale ryk był straszny i nie mogłam
powstrzymać lęku. Widziałam jak wszyscy patrzyli na smoczysko… Mi również
ciężko było oderwać od niego wzrok. Nadal patrząc na przerośniętą jaszczurkę, zdjęłam słuchawki i mrugałam z lekkim niedowierzaniem. Taki cudny smok...
Na korytarzach napotkaliśmy strażnika i Eurosa. Wzruszyłam
ramionami. Rzadko kiedy zwracam uwagę na wydawane mi polecenia. Gdy minęliśmy
dyrektora, usłyszałam czyjś głos. Nie znałam tego mężczyzny. Nie zmieniło to
faktu, że patrzyłam na niego, nie odrywając przez jakiś czas wzroku. Poczułam,
jak moje policzki lekko się czerwienią. Było to ledwie widoczne, ale było…
Lekko się uśmiechnęłam i podałam mu swoją dłoń.
-M-Mirajane…
Powiedziałam cicho. Podałam mu dłoń i lekko ją uścisnęłam.
Rzadko kiedy moje delikatne dłonie znajdowały się w tak dużych dłoniach. Mimo
to, nadal posyłałam Matayasowi uroczy uśmiech. Gdy zabrałam dłoń, spojrzałam na
Arianę i na resztę. Nie mogłam długo patrzyć na obrazek Drake’a i Ari… Znowu
przypomniałam sobie o Aaronie. Spojrzałam w podłogę. Było mi tak przykro, że
mojego brata nie ma przy mnie… Wcześniej było inaczej… Chciałabym, aby mój
kochany bliźniak był przy mnie… Kocham go i bardzo chcę, aby kiedyś było tak,
jak było gdy mama jeszcze żyła… Wątpię, że te czasy wrócą. Val i Yuki dreptały
spokojnie za mną. Nie zwracały uwagi na nic. Tak, jakby żyły w swoim świecie.
Chciałabym kiedyś odlecieć w taki wymyślny świat, gdzie niczym nie będę musiała
się martwić.
<Reszta? :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz