25 czerwca 2017

Od Matayasa Cd Towarzystwo


Mimo, iż byłem zajęty swoim równaniem, kątem oka spostrzegłem, iż Mirajane źle się poczuła. Słaniała się na nogach biedna. To pewnie ma jakiś związek z jej mocą. Nie mogłem patrzeć na to, jak się męczy. Musiałem zadziałać. Podszedłem do dziewczyny, wziąłem na ręce. Ta aż pisnęła zaskoczona, chciała się wyrwać na początku, jednak była bezsilna w moim żelaznym uścisku, więc dała za wygraną. Zauważyłem także, jak jej twarz spłonęła rumieńcem. Wyglądała poniekąd uroczo, trzeba to przyznać. Położyłem wymęczoną pannicę na jednym z łóżek.
-- Nie ruszaj się z tego miejsca. Leż i odpoczywaj -- nakazałem dziewczynie tonem nieznoszącym sprzeciwu. -- Oktay, w takim razie zacznijmy działać. Czas się kończy. Ale najpierw, oddasz krew dla Sor, powinna przejść kolejną transfuzję.
Kiedy już wydałem polecenia, wróciłem do swojego równania na tablicy. Matematyka to coś, zaraz obok historii i archeologii, co kocham. Uwielbiam wręcz. Liczby od małego pochłaniały mnie całkowicie. Logiczny świat to moje królestwo... Podeszła do mnie białowłosa dziewczyna. Była niezwykle urodziwa, niczym anioł. Od razu pojąłem dlaczego Okeś zwrócił na nią uwagę. Jest po prostu piękna. Tak, jednak anioł nie może równać się z Bogiem. Mam tu na myśli moją jedyną siostrę, oczywiście. Może i legenda nie jest prawdziwa, ale jeśli jest, to cała nasza czwórka, czyli ja, Okej, Biri i Sor, posiadamy boskie geny. W dodatku, aktywny boski gen ma tylko Soraya...
Wnioski same nasuwają się na język.
-- Coś mi się wydaję, że nie obejdzie się bez naszej interwencji... -- zagadnąłem do brata, który zaśmiał się pod nosem pokazując wszystkie, białe zęby. -- Szkoda tylko, że Tobiraya nie będzie mógł się z nami zabawić i Sor też nie...
-- No, szkoda. Ale ona i tak teraz ma niezły ubaw. Spójrz na nią. Mimo resztek sił nadal ma chęć walczyć. -- Oktay podszedł do mnie. Złożył napakowane ramiona na klatce piersiowej i razem ze mną oglądał to, co dzieje się w świecie snów.
-- No.., i rozstawia wszystkich po kątach.. -- powiedziałem i razem z bratem wybuchnęliśmy śmiechem.

< Reszta? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz