Uważnie wsłuchałam się w każde słowo Matayasa. To wszystko było tak bardzo skomplikowane. Wszyscy uwięzieni we śnie, spowodowali, że coś
mnie ukuło w sercu. Cierń zawsze musi popsuć wszystkim wszystko. Nie mogłam powiedzieć, że się nie boję. Jasne jest,
że takie coś wywołało we mnie strach. Cała zaczęłam się trząść. Spojrzałam na
Oktaya, który zaczął rozmawiać z bratem. Odepchnęłam się od ściany i z trudem
złapałam równowagę. Nadal lekko kręciło mi się w głowie, ale nic na to nie
poradzę… Minimum, jest bezpośrednio połączone z moim mózgiem. Każde zbyt silne
lub zbyt częste użycie mocy może spowodować zatrzymanie pracy mojego mózgu,
albo innych narządów. Muszę zacząć ćwiczyć i starać się wykonać jak najwięcej
użyć Minimum. Jak na razie, osiągnęłam maksymalnie trzy, co w moim przypadku, nie jest zbyt wysokim wynikiem. Że też nie mogę sobie z niczym poradzić. Jak zawsze...Zwykła sierota, która nie panuje całkowicie nad swoją mocą. Spojrzałam na Matayasa i z determinacją podeszłam do niego.
-Nie wiem jak mogę pomóc i czy dam radę. Mimo to, dam z
siebie ile mogę, aby uratować twoją siostrę i wszystkich, który będą tego
potrzebowali.
Rzekłam. Mój głos lekko drżał, ale spowodowane było to lekkim
strachem. Moje policzki nadal były lekko czerwone, a ja sama, czułam, że nie
ustanę długo na nogach. Jednak starałam się nie pokazać tego. Mimo bólu,
uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na braci. Tak… Dam z siebie wszystko. Muszę
pomóc i nie poddam się tak łatwo.
<Reszta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz