Falcom zajął się wybadaniem wszystkiego z maszyną przy Orionie. Cały oddział był na nogach już nie wiem jak długo, każdy bez wyjątku chce pomóc i obudzić trójkę śpiących.
Dostałam się na drugą stronę oddziału, a tam co zobaczyłam? Oktay i Matayas się leją..pięknie, ci to mają czas na bójki. Stanęłam zaraz przy nich i zmierzyłam ich wzrokiem.
-Może byście przestali?-zapytałam. W oddali siedziała niebieskowłosa dziewczyna, śmiała się patrząc na tę dwójkę obok. Chociaż ktoś może pozwolić sobie na śmiech.. Moja siostra była podobna, zawsze uśmiechnięta i radosna, a tę radość potrafiła przelać w inne osoby..
Ogarnęłam się i spojrzałam poważnie na Matayasa i Oktaya, którzy próbowali mnie czarować swoimi oczkami..
-Na mnie to nie działa.-odezwałam się w końcu, Oktay podszedł do mnie ciągle nie odrywając ode mnie wzroku.. Jedno mówię..ale prawda jest taka, iż oczy Oktaya, zawsze będą dla mnie czymś wyjątkowym..wystarczy że się skubany spojrzy a ja w środku mięknę.
<Oktay? Matayas? Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz