Nie lubię takich ludzi jak on. Ale w sumie miał rację. Skłoniłem mu się:
- Pan wybaczy. Już odchodzę
Następnie skierowałem się do baru i zapłaciłem to co należało. W końcu wyszedłem i zapiąłem koszulę. Ten mężczyzna był dziwny. Jego twarz…. Czy było możliwe, że znałem go wcześniej? Nie to niemożliwe. Pokręciłem głową i gwizdnąłem głośno. Zaraz też na ramieniu wylądowały mi Soren. Pogłaskałem go lekko i ruszyłem w dalszą drogę.
Dzisiejszy dzień był ciepły więc postanowiłem przespać się na zewnątrz. Obszedłem miasteczko nie chcąc wchodzić do środka. Po pewnym czasie wypatrzyłem wysokie drzewo. Podszedłem bliżej i z łatwością wspiąłem się na nie. Wybrałem najwygodniejszą gałąź i ułożyłem się do snu. Soren polował. Siedziałem w ciszy czekając na sen.
~ Jutro już dotrę do Akademii ~ pomyślałem
< Emmmm.... Weno! Gdzie jesteś?! >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz