Razem z Mirajane leżałyśmy spokojnie pozwalając by promienie słońca ogrzewały nasze ciała.
Aven, który w tym czasie robił nam za prowizoryczną poduszkę, ciągle pomrukiwał z zadowolenia, ponieważ raz po raz pieściłam jego puchaty łeb.
-ARIANA!!!!-Kiedy wrzaśnięcie do mnie dotarło, aż podskoczyłam, przez co Aven od razu się napiął. Usiadłam prostując się i spojrzałam w kierunku z którego owy wrzask się wydobył.
Drake był na prawdę wku*wiony..dlaczego? No mogłam się domyślić. Zaraz przy nim stała Zula, która nie wyglądała na taką zdenerwowaną, zna mnie na tyle dobrze, że wie, iż jakieś zakazy mnie nie powstrzymają przed zrobieniem swojego.
-Co się stało?-zapytałam spokojnie i tak jakby nigdy nic. Drake zbliżył się do mnie jak błyskawica, ja w ten czas zdążyłam wstać. Mirajane była gotowa by w razie czego zadziałać, lecz nie będzie to potrzebne, a potem wytłumaczę jej o co chodziło..
-C..co się stało?!! Chyba sobie jaja robisz?!-krzyknął podnosząc swój ton, nie robiło to na mnie żadnego wrażenia, powiem nawet że nic a nic sobie z tego nie robiłam, nie miał podstaw by tak na mnie naskakiwać.
-Miałaś być w pokoju-odezwała się Zula jednak kompletnie nie zwracałam na nią uwagi, Drake wyglądał jakby miał się zaraz rzucić rozwścieczony. Aven usiadł zaraz przy mojej nodze i patrzył na krzykacza.
-Przecież żyję! O co tyle nerwów? Nie będę siedzieć w pokoju całe dnie bo tak mi każecie, jestem dorosła, po za tym nie jestem sama. Jest ze mną Aven i Mirajane..a Spire przelatuje się po okolicy.-powiedziałam. Usłyszałam westchnięcie Zuli.
-Drake, nie przejmuj się tak, ponieważ Ariana nie słucha się nikogo..-zaczęła, ale przerwałam jej wypowiedź. Uśmiechnęłam się szeroko na myśl o moim wzorze do naśladowania, o moim idolu i najlepszym zabójcy na świecie...I nie nie nie chodzi mi tu o mego ojca.
-Słucham się tylko jednej osoby, do której żadne z was nie dorasta nawet do pięt.-rzekłam ciągle uśmiechnięta. Może i nie wiedziałam jeszcze na ile stać Draka, ale jedno było pewne nikt nie dorównuje legendarnemu zabójcy, u którego miałam okazję pobierać nauki. Po minie Zuli, widziałam, iż wie o kogo mi chodzi.
<Drake? Zula? Mirajane?>
-C..co się stało?!! Chyba sobie jaja robisz?!-krzyknął podnosząc swój ton, nie robiło to na mnie żadnego wrażenia, powiem nawet że nic a nic sobie z tego nie robiłam, nie miał podstaw by tak na mnie naskakiwać.
-Miałaś być w pokoju-odezwała się Zula jednak kompletnie nie zwracałam na nią uwagi, Drake wyglądał jakby miał się zaraz rzucić rozwścieczony. Aven usiadł zaraz przy mojej nodze i patrzył na krzykacza.
-Przecież żyję! O co tyle nerwów? Nie będę siedzieć w pokoju całe dnie bo tak mi każecie, jestem dorosła, po za tym nie jestem sama. Jest ze mną Aven i Mirajane..a Spire przelatuje się po okolicy.-powiedziałam. Usłyszałam westchnięcie Zuli.
-Drake, nie przejmuj się tak, ponieważ Ariana nie słucha się nikogo..-zaczęła, ale przerwałam jej wypowiedź. Uśmiechnęłam się szeroko na myśl o moim wzorze do naśladowania, o moim idolu i najlepszym zabójcy na świecie...I nie nie nie chodzi mi tu o mego ojca.
-Słucham się tylko jednej osoby, do której żadne z was nie dorasta nawet do pięt.-rzekłam ciągle uśmiechnięta. Może i nie wiedziałam jeszcze na ile stać Draka, ale jedno było pewne nikt nie dorównuje legendarnemu zabójcy, u którego miałam okazję pobierać nauki. Po minie Zuli, widziałam, iż wie o kogo mi chodzi.
<Drake? Zula? Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz