28 czerwca 2017

Od Akiry CD Moyra

-To.. widzimy się jutro prawda?

Zapytała mnie blondynka, a ja się do niej uśmiechnąłem. Założyłem kosmyk jej blond włosów za ucho, a sam zmierzwiłem swoje czarne kudły. Sannass targała na karku Cath Sitha, który nadal spokojnie chrapał. 

-Już ja cię znajdę

Rzekłem z dalszym uśmiechem. Kiedy poczułem lekki uścisk dziewczyny, uśmiechnąłem się. Taka delikatna... Kiedyś właśnie tak mówiłem o swojej młodszej siostrze. Właśnie... Kiedyś. Teraz tak ciężko było mi wypuścić niebieskooką z moich objęć. Bardzo ciężko. Gdy jednak opuściła moje ramiona, posłałem jej uśmiech. Nagle poczułem pocałunek na policzku i zaczerwieniłem się. Wstyd przyznać, ale to pierwszy raz, gdy dziewczyna okazała mi taki gest. Kiedy uciekła, dotknąłem miejsca, gdzie dotknęła mnie swoimi wargami. Byłem czerwony jak piwonia. Sannass i Kuro spojrzeli na siebie.

~No, no... Akira, patrz, bo Ama ciebie zabije. Wiesz, jak nie lubi kogoś, kto spotkał ciebie, gdy go nie było. Uważaj... 

Kuro zawsze dbał o to, aby Amaimon nie dowiadywał się o tym w sposób niespodziewany. Zwykle z początku owijał wszystko w bawełnę, a potem już powoli otwierał przed nim prawdę. Byłem mu za to wdzięczny, bo niestety, ciężko mi przemówić do mojego Magicznego Lisa. To on zawsze wiedział najlepiej. Kiedy wreszcie obudziłem się z transu, zabrałem dłoń z policzka i wziąłem zaspaną smoczycę na dłonie. Mój Cath Sith wskoczył mi na ramię. Właśnie tak, skierowałem się do swojego pokoju, myśląc o tym, co działo się przez cały dzień, a szczególnie o tym, co stało się przed chwilą.

---

Byłem aktualnie w bibliotece. Musiałem znaleźć jakąś książkę, aby poczytać i obudzić mój mózg po kolejnym koszmarze. Jak zawsze to samo. Nie kontrolowana przemiana, w której zabijam moich rodziców. Nie chciałem tego, mimo tego co robił mi ojciec. Moja smoczyca kroczyła za mną zaspanym krokiem. Gdy stanąłem przed jedną dziewczyną, sięgnąłem po książkę. Po chwili poznałem te włosy i ten dotyk. To Ona. Spojrzałem na nią z góry i uśmiechnąłem się. Złapałem lekko jej dłoń. Sannass uderzyła w moją nogę i zdezorientowana potrząsnęła głową. Moje spojrzenie, spotkało się ponownie z niebieskooką. Lekko się zaczerwieniłem i uśmiechnąłem.

-Mówiłem, że cię znajdę Księżniczko.

Rzekłem cicho, nachylając się lekko do jej ucha. Potem się lekko wyprostowałem i posłałem ponownie jej uśmiech. Wiedziałem, że dzisiejszy dzień nie będzie melancholijny, bo właśnie pojawił się pewien promyczek, który go z pewnością rozjaśni.

<Moyra? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz